Moja ciotka mieszka w kamienicy, w której na jednym piętrze są trzy mieszkania-pracownie artystów. Wszyscy studiowali na tej samiej Akademii, znają się od lat i generalnie lubią się.
Jednak, jak to artyści - osoby wrażliwe - od czasu do czasu ulegają jakimś emocjonalnym konfliktom, ambicje ich skłócą, albo coś innego..? Czasem próbują znajdować rozwiązanie takich dylematów w lepiej lub gorzej schłodzonych destylatach. Wtedy na piętrze mojej ciotki słychać - zależnie od rozwoju sytuacji - biesiadne pieśni lub kłótnie. Jak to w życiu. W jednym i drugim przypadku dominuje akcent galicyjski, bliski wszystkim tamtejszym.
Jednak jedna z takich sytuacji przeszła do rodzinnej anegdoty. Powstał pewien artystyczny konflikt między dwoma sąsiadami mieszkającymi naprzeciw siebie. Jeden po prawej, drugi po lewej od drzwi mojej ciotki. Konflikt raczej się tlił niż rozpalał. Aż tu pewnego razu... Artysta po prawej, o godzinie drugiej w nocy, doszedł - pod wyraźnym wpływem destylatu - do wniosku, że swojego adwersarza zabije. Począł mu to oświadczać łomocząc w drzwi, przezornie zamknięte przez "zagrożonego". Autor pomysłu nie ustawał - i swoim łomotaniem zbudził moją ciotkę, a nawet jej dzieci.
Ciotka, jako osoba cierpliwa i z poczuciem humoru, zaczęła zachęcać inicjatora nocnej rozrywki do zaprzestania hałasów. Przez drzwi - przezornie zamknięte - zaczęła łagodnie tłumaczyć kwerulantowi, że pora późna i lepiej zrobi idąc spać. Pomogło. Ale tylko na pół godziny. Ledwie zmrużyła oko, gdy znów rozpoczęło się łomotanie. Tym razem do drzwi mojej ciotki. Inicjator zajścia domagał się... kabelka do wiertarki ! Jak tłumaczył: "ten sk... się zamknął przede mną! A ja mam wiertarkę i rozwiercę mu zamek i... go zabiję! Tylko kabelek mam za krótki. Nie sięgam zamka... Majeczko - pożycz mi kabelek!"
Ciotka, z wrodzonym sobie spokojem, rozpoczęła ponowne negocjacje. "Krzysiu, jest prawie trzecia w nocy. Jesteś pijany. Zenek to przecież twój przyjaciel, tak?"
"Tak!"
"No to daj spokój i przestań się awanturować. Dzieci nam pobudziłeś..."
"Przeeepraszaaam..."
"No, Krzysiu, już dobrze... Ale nie tłucz się po nocy, dobrze?"
"Dooobrzeee."
"I dasz już spokój Zenkowi i pójdziesz spać? Nie będziesz się tłukł?"
"Nie będę..."
"I będziesz już cicho?"
"Będę już cicho..."
"Dobranoc?"
"Dobranoc Majeczko!"
"Dobranoc Krzysiu..."
- po pięciu minutach - łomotanie do drzwi!
"Majeczko, ja będę już cicho - tylko pożycz mi kabelek! "
na 500 dni ?!


Komentarze
Pokaż komentarze (8)