Pytanie logistyczne (ale zaryzykuję twierdzenie, że także - logiczne):
Czy polscy strażacy z PSP, jadący na odsiecz otoczonej pożarami Moskwie, nie mogliby zabrać - klasyczną metodą "autostopu" -polskich archeologów do Smoleńska?
Ci ostatni jakoś nie mogą dostać się w tamto miejsce od miesięcy, mimo że ogłaszano już ich rychły wyjazd kilkakrotnie.
(W porównaniu z ilością sprzętu, jaki biorą na tę akcję strażacy - to archeolodzy podróżują "z neseserkiem".)
Jak pamiętam z mapy - i z historii - to do Moskwy, przez Smoleńsk jest "po drodze".
Rozumiem, że rzekomy kryzys jeszcze wcale nie taki wileki u nas, skoro nawet w takiej sytuacji, jaką ma Bogatynia, stać państwo polskie na fundowanie takich pięknych gestów przyjaźni. Tym bardziej warto myśleć o łączeniu podwody - i podwiezieniu archeologów, prawda?
A może w MSWiA nie znają telefonu do MSZ? Zapytaliby Rosoła - ten gościu ma pewnie ich wszystkie telefony.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)