O ile pamiętam, to przez całe lata w Polsce obowiązywała teza, że Eligiusz Niewiadomski zamordował Gabriela Narutowicza wskutek nagonki rozpętanej przez prawicę na pierwszego prezydenta II Rzeczpospolitej.
Jeżeli tamta atmosfera z 1922 r. była "nagonką" i "eskalacją nienawiści" - to bardzo chciałbym usłyszeć od światłych publicystów, czym - ich zdaniem - są powodowane akty fizycznej agresji, które miały miejsce w ciągu ostatnich dwóch dni na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.
We wtorek 17.08 jeden mężczyzna rzuca słoikiem z fekaliami w słynną już tablicę - wmurowaną w ścianę Pałacu Prezydenckiego.
W środę 18.08 drugi mężczyzna grozi granatem (rozróżniacie na oko "nieuzbrojony"?) grupie ludzi popierających obecność krzyża upamiętniającego ofiary katastrofy przed Pałacem Prezydenckim.
Czy usłyszymy teraz garść uspokajających opinii o "indywidualnych wybrykach frustratów"?
A może dowiemy się o "emocjonalnej reakcji na prowokacje kaczystów"? Bo "przecież wiadomo jaka jest prawdziwa twarz Kaczorów"? A wywiady Jarosława Kaczyńskiego to "język nienawiści "?
Bardzo ciekawi mnie jak przedstawi to nurt jedynie słusznego dziennikarstwa...
Czy jest w ogóle możliwe, żeby za aktami fizycznej agresji stała podnoszona przez wiele lat fala upokarzania, ośmieszania i "sekowania Kaczorów" ?
Pewnie mi się wydaje.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)