Może nie należy się dziwić decyzji Sebastiana Mikosza, który kilka dni temu zrezygnował z pełnienia funkcji prezesa LOT-u?
Boeing 737, który miał przywieźć z lotniska w Witebsku uczestników wyjazdu na miejsce smoleńskiej tragedii - wraz z żoną prezydenta RP Anną Komorowską - nie wystratował z białoruskiego lotniska. Podany powód: awaria rozrusznika w jednym z silników uniemożliwiła start maszyny.
Z Warszawy ruszył na pomoc drugi Boeing 737. Wylądował w nocy w Witebsku. Jednak on także nie przywiózł uczestników wyjazdu do domu. Powód podany: niewielka usterka, którą wykryto w Witebsku. Mało tego, że wykryto - to jeszcze: naprawiono na miejscu.
Jednak oczekujący na powrót pasażerowie - wraz z żoną prezydenta RP Anną Komorowską - nie polecieli nim do Warszawy.
Rzecznik prasowy PLL LOT Jacek Balcer, cytowany przez Polskie Radio: "(...) ponieważ było późno, pasażerowie udali się na nocleg do hoteli. Samolot wrócił do kraju. Balcer dodał, że usterka rozrusznika w drugim [czyli tym poprzednim - testigo] samolocie też została usunięta.
Rzecznik PLL LOT Jacek Balcer twierdzi, że to pielgrzymi podjęli decyzję o pozostaniu tam na noc. Dodaje, że nie zna konkretnych przyczyn decyzji uczestników pielgrzymki do Smoleńska. Uważa, że mogli być zmęczeni i nie chcieli lecieć w nocy. Zaprzecza też jakoby samolot zastępczy był w złym stanie technicznym. Jacek Balcer podkreśla, że samoloty PLL LOT są w doskonałym stanie technicznym i mają wszelkie potrzebne certyfikaty."
Mogli być zmęczeni i nie chcieli lecieć w nocy. I tak być może. A powiadają, że nie ma jak w domu...
To po co wzywano tego drugiego Boeinga 737, skoro pasażerowie byli zmęczeni ?!
Być może mam inne (niewłaściwe?) wyobrażenie o pojęciu "doskonały stan techniczny", a może nie powiniem się dziwić, skoro nawet w bolidach F1 koła odkręcają się w czasie jazdy...
W każdym razie - śrubki sobie polatały w nocy nad Europą. Nie pytajcie, proszę, ekologów o spaliny paliwa lotniczego. Ekonomistów też, proszę, nie pytajcie o te spaliny. Mam nadzieję, że podatnik nie płaci za takie trałowanie nocnego nieba "na pusto".
Wiadomość poranka jest jak finał dobrego westernu albo innego kina akcji. W roli "kawalerii z odsieczą", albo jakichś Delta Force, lecą do Witebska - przywieźć do ojczyzny tę grupę - dwa Embraery. Już wylądowały. Nie, nie umiem odpowiedzieć w tej chwili (o 10:54) czy wystratują.
*16:00/ Uzupełnienie: po serwisie TVP INFO z 15:30 wiemy już więcej - owe dwa wysłane w sukurs Embraery nie były "LOTowskie". To maszyny rządowe (z biało-czerwonym Rzeczpospolita Polska na burtach) przywiozły grupę - wraz z żoną prezydenta RP Anną Komorowską - do Warszawy.
Pan Jacek Balcer zdążył w międzyczasie skomentować informacje o usterce "drugiego" Boeinga 737 - według jego wypowiedzi samolot wystratował z Warszawy w pełni sprawny, ale podczas lotu okazało się, że awarii uległ jeden z systemów APU (-?), "odpowiedzialny za energię dostarczaną do rozrusznika, gdyby była potrzeba używania go". Rzecznik LOT potwierdził, że awaria ta została usunięta po wylądowaniu w Witebsku.


Komentarze
Pokaż komentarze (36)