Wczorajsze serwisy radiowe przynosiły relacje z Łodzi, w których na pytania dziennikarzy odpowiadał przedstawiciel Policji - stwierdzając, że po przesłuchaniu Ryszarda C. (sprawcy zabójstwa) nie stwierdzono konieczności kierowania go na badania psychiatryczne.
Tymczasem dziś od rana, w licznych komentarzach słyszę "atak szaleńca", "niezrównoważony psychicznie", "jakiś szaleniec", "ktoś chory"...
Mało tego - w relacji z Sejmu dowiaduję się, że: Wiceprokurator generalny Bogusław Michalski powiedział dziś (...), że są "przesłanki uzasadniające konieczność przeprowadzenia badań psychiatrycznych" 62-letniego mieszkańca Częstochowy, który zaatakował w biurze poselskim PiS w Łodzi.
[źródło: Gazeta Wyborcza /ostatnia aktualizacja 2010-10-20 09:29]
Jak to jedna noc może wiele zmienić!
To jak to jest? Doszli do wniosku? Tak będzie lepiej? Wczoraj poczytalny - dziś już nie?
A może stan sprawcy tak się pogorszył w policyjnej Izbie Zatrzymań? Kto zatem nadzoruje warunki przetrzymywania podejrzanych? Czy sprawca - skoro jest szaleńcem - był/jest bezpieczny pod opieką Policji? Może jednak powinien był spędzić ten czas w odpowiednim szpitalu, pod odpowiednią opieką? Żeby potem nie trzeba było się tłumaczyć np. z nieszczęśliwego wypadku w celi.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)