Blog
z pamiętnika Teutonicka...
Teutonick
Teutonick soldier of fortune
8 obserwujących 115 notek 80425 odsłon
Teutonick, 12 stycznia 2018 r.

Totalna opozycja czyli totalna kompromitacja

287 2 0 A A A

   Nie wiem czy to wynik mitycznego makiawelizmu uprawianego przez mściwego Kaczora i jego słynnej umiejętności przewidywania na 5 ruchów do przodu, ale ponoworoczne pogubienie się opozycji postępuje z każdym mijającym dniem, prowadząc niechybnie do zbliżającej się wielkimi krokami katastrofy. Jeszcze dwa dni temu Schet w towarzystwie wiernego przybocznego Neumanna popadając w dziwny dygot i wytrzeszcz gałek oczodołowych, mający zdaje się w zamyśle wytrzeszczającego znamionować pełną świadomość grozy sytuacji, wieszczył wojnę domową, którą miałby wywołać w łonie macierzystej partii po swej dymisji krwawy Antoni, by już dzień później przekonać się, że wojnę domową szykują mu raczej rozłamowcy, defetyści i sabotażyści w łonie jego własnej partii.

   Przechwytywacz  Gowin  znowu będzie miał pełne ręce roboty, zwłaszcza, że po ostatnich samozaoraniach w wykonaniu naszego czołowego ekonomisty i jego koleżanek, także i w jego nowoczesnym projekcie sypią się najsłabsze ogniwa łańcuszka ludzkich serc  - oczywiście tych jak najbardziej nowoczesnych, co najpewniej już dawno zostało potwierdzone autografem naszego czołowego filantropa od mrówek, melonów i innych fruktów.

   Nie wiadomo tylko czy imć Przechwytywacz wyrazi zainteresowanie przyjęciem w swe gościnne szeregi wszystkich potencjalnych chętnych, gdyż zawieszone w próżni kandydatury szalonej Joanny, zwanej inaczej Gburią Furią, równie szalonego ex-Dyrektora z Zawodu mogącego się pochwalić posiadanym świadectwem maturalnym i nieco już podstarzałej kochanicy ex-szefa, zwanej ponoć w szeregach własnego ugrupowania Kokotą Maderską, którą to Ryszard rzutem na taśmę postanowił wypromować na jeden ze stolców brukselskich (a niewykluczonym, że to dopiero początek pięcia się owej ambitnej panny z odzysku po szczeblach i drążkach błyskotliwej kariery, o ile oczywiście i w niderlandzkiej okolicy znajdą się jacyś amatorzy kwaśnych jabłek, którzy na talentach owej pani nie omieszkają się poznać, a zdrowie i nie pierwszej świeżości już przecież wiek owej „damy”, pozwolą jej na tak forsowną eksploatację organizmu), wydają się być równie niekonwencjonalne jak miss Biedroń lub też mister Grodzka (a może na odwrót) z poprzedniej kadencji.

   W związku z powyższym, jest wielce prawdopodobnym, że Ryszard wraz ze swoimi przyplecznikami i zwłaszcza przypleczniczkami po drodze do przyjęcia na listy u Scheta zdąży jeszcze założyć jakąś Jeszcze Bardziej Nowoczesną partię, na której będzie mógł się niczym kot Garfield przez chwilę powygrzewać w doborowym towarzystwie i porecenzować sobie dokonania nowego premiera, zanim i w tych okolicznościach zostanie utrącony przez kolejny pałacowy przewrót.

   Tutaj krótka dygresja na temat syndromu Joann w szeregach totalniactwa, które jakimś dziwnym trafem niezmiernie łatwo stają się uosobieniem sentencji, że w świecie ślepców to jednooki jest królem. Stawiając obok siebie Joannę Kokotę czy, jeśli kto woli bardziej politpoprawnie, Joannę Kokoszkę i Joannę „niezłą dupeczkę” (taką ksywę sama sobie nadała, dalibóg ona sama jedna wie z jakiejże to przyczyny) oraz całą resztę cudacznych stworów płci żeńskiej z nowoczesnego klubu parlamentarnego, można zrozumieć dlaczego mając do dyspozycji taką oto menażerię Piękny Ryszard dokonał takiego, a nie innego maderskiego wyboru, uprzednio, jak przystało na specjalistę od finansów, przepisując posiadany dobytek na dotychczasową małżonkę. Chłopina po prostu rozejrzał się wokół siebie i w desperacji postanowił rzucić całe swoje nieszczęsne życie na jedną, dość zgraną już zresztą, kartę.

   Ale i partia Scheta może się na polu Joann pochwalić nie lada osiągnięciami – w końcu posiada ona w swoich zasobach znaną fankę Madonny i 3-ciej ligi hokeja, stanowiącą wzór Matki Polki, która mimo nie dających się nijak zasypać pudrem worów pod oczami, ułożenia nosa w poprzek twarzy i przyprószenia szczoty głowowej modną ponoć ostatnio siwizną, nadal zwykła uchodzić w pewnych perwersyjnych kręgach za miss posłanek, a ostatnim czasem wraz z „niezłą dupeczką”, która równie nieudolnie jak rzeczona wspomniane wory, pudruje permanentne limo nad okiem, wykazały się obywatelską samokrytyką, biadoląc wniebogłosy nad nieudolnością własnych ugrupowań i obiecując solennie, że się poprawią, byleby dać im jeszcze jakąś brzytwę… to jest, rzecz jasna, szansę – gdyż z brzytwy najprawdopodobniej również nie potrafiłyby w sposób właściwy skorzystać. Ich potencjalny elektorat już chyba jednak zrozumiał, że z tą menażerią, wzorem posła Szczerby zatrzaskującą się w kiblach czy innych szpitalnych bibliotekach podczas kluczowych, „formacyjnych” głosowań, daleko  nie zajedzie.

Opublikowano: 12.01.2018 10:45. Ostatnia aktualizacja: 12.02.2018 00:25.
Autor: Teutonick
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

szydercza szarańcza

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Odpowiem ostatni raz - to państwo istniejące teoretycznie stanowiło jedną wielką piramidę...
  • I może wystarczy już mości Giennadiju serwowania tutejszym bywalcom tego rodzaju i podobnych...
  • Ja wiem, że dogodniej byłoby gdyby nie pogoniono tych wszystkich przyssanych do koryt zwykłych...

Tematy w dziale Polityka