threeme-ww threeme-ww
270
BLOG

Dają kasę na ocieplenie domów a niektórzy i tak jej nie chcą!

threeme-ww threeme-ww Rozmaitości Obserwuj notkę 32

Pod moją wczorajszą notką wśród komentarzy sporo kontrowersji powstało przy temacie termomodernizacji domów, audytach energetycznych, konieczności wyrobienia świadectw energetycznych, oraz w ogóle o sensie dodatkowego ocieplenia domów. 

Padły też zarzuty, że skoro napisałem o konieczności dogłębnego poznania tematu przy zabieraniu głosu w dyskusji a sam nie jestem budowlańcem/instalatorem/architektem to nie mam prawa poruszać tego tematu a jeśli to robię to jestem hipokrytą.

Cóż, to co opisałem wczoraj to wydawało mi się absolutne podstawy podstaw, wiedza z liceum. Nie trzeba studiów architektonicznych, inżynieryjnych by wiedzieć cokolwiek o przenikalności cieplnej materiałów budowlanych, o zasadzie zachowania energii, ucieczce energii cieplnej w zależności od gradientu temperatury... itp. itd. Serio, nie wydaje mi się, by wiedza ta wykraczała poza zakres jaki poznajemy w liceum... Ale może znowu się mylę. A jeśli wczoraj gdzieś się pomyliłem, napisałem gdzieś coś błędnie, nieprawdziwie - proszę mnie poprawić. Czy błędnie opisałem proces ucieczki ciepła? Nie wydaje mi się, ale jeśli tak proszę wskazać gdzie popełniłem błąd. 

Poza tym zagadnienie izolacji cieplnej domów bardzo mocno i w wielu aspektach powiązane jest z tematem Globalnego Ocieplenia. Tak! I tu i tam mamy do czynienia z obszarem energii cieplnej, z badaniem jak ta energia się przemieszcza, co ją i w jaki sposób zatrzymuje. Pewnie dlatego temat ten również jest mi bliski.

Natomiast co do zagadnienia dofinansowania - obecnie chcę pomóc moim rodzicom w uzyskaniu dotacji i przeprowadzenia renowacji mojego domu rodzinnego (w którym nie mieszkam). Jest już pewne, że w tym roku uda się zrealizować tylko wymianę ogrzewania, ale już nie przeprowadzimy ocieplenia. Jednak jako, że chcę pomóc rodzicom w uzyskaniu dotacji dość mocno przeryłem się przez program Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska "Czyste Powietrze" i w mojej - subiektywnej - ocenie obecnie, po wielu zmianach, jest to program bardzo dobry wspierający najbiedniejszych.

W tej notce chciałbym więc opisać program Czyste Powietrze, na co i na ile możemy uzyskać dofinansowanie oraz co chcemy zrobić w domu rodziców.

Pierwszym krokiem jaki planujemy to przeprowadzenie audytu energetycznego. Jak wczoraj złośliwie zauważyliście nie jestem ekspertem w tej dziedzinie - nigdy i nigdzie tego nie twierdziłem - i by przeprowadzić ocieplenie dobrze i ekonomicznie opłacalnie potrzebna jest pomoc eksperta. Sam nie przeprowadzę odpowiednich obliczeń ile i jakich materiałów izolacyjnych muszę zakupić, by inwestycja była ekonomiczna a nie niepotrzebnie przesadzona. Przykładowo można użyć 20cm dodatkowego styropianu na izolację i przecież też dom będzie ocieplony. Jednak ekspert audytor odpowiednio wszystko policzy i na przykład okazać się może, że wystarczy 10cm a dodatkowa izolacja jest niepotrzebnym i drogim wydatkiem. Na audytora wydamy więc ok. 1200 zł (zwracany koszt z dotacji) ale zaoszczędzimy (przykładowo) 10 000 zł na uniknięciu niepotrzebnych kosztów.

Audytor sprawdzi też to, czego raczej nikt z nas - jeśli nie ma oczywiście wiedzy kierunkowej - nie sprawdzi. Czy instalacja wentylacyjna jest wystarczająca, czy trzeba ją zmienić, czy konieczne jest zamontowanie odzysku ciepła z wentylacji, czy też możemy uniknąć tego wydatku, i czy powstająca w domu wilgoć nie będzie powstawać w nadmiernych ilościach i czy jej ewentualny nadmiar będzie mógł być usuwany przez wentylację.

Mój dom rodzinny to budynek z początku lat 90 tych XX wieku. Na szczęście jak na tamte lata, okoliczności czy region kraju mój Tato wykazał się dużą wyobraźnią i wiedzą i zdecydował się - jako jeden z zaledwie dwóch budujących się na sporym osiedlu - na zastosowanie wewnątrz murów dość grubej warstwy wełny mineralnej oraz ocieplenie stropu.

Z jego opowieści wynika, że w tamtych latach był wyjątkiem, wręcz dziwakiem. Dość powiedzieć, że mój wuja, który dom budował mniej więcej w podobnym czasie w ogóle nie izolował ścian ani stropu i w tamtym czasie była to raczej norma niż wyjątek.

Jednak życie szybko nauczyło pokory wyśmiewających się z mojego Taty. My rocznie średnio spalaliśmy ok. 5- 7 ton węgla (dom dwupiętrowy ok. 200 m2 powierzchni użytkowej), wuja z domu nieocieplonego powyżej 10 ton. Bywały też zimy ze znacznie mniejszym zużyciem węgla - na tyle łagodne, że wystarczyło palenie drewnem - podczas gdy sąsiedzi cały czas musieli spalać węgiel. Dopóki węgiel był tani nikt się tym specjalnie nie przejmował, jednak ceny węgla sukcesywnie rosły, rosła też świadomość ekologiczna sąsiadów, część z nich ociepliła więc swoje domy. 

Aha. Wuja musiał bardzo intensywnie palić, co dosłownie rozwaliło mu przewód kominowy a podczas jego naprawy (skuwania ścian) odkrył grube pokłady czarnej, tłustej mazi...

Ale znowu, ta "pierwsza" fala ociepleń mniej więcej w latach 1995-2005 nie była przeprowadzona zbyt dobrze. Brakło wiedzy, dobrych materiałów, doświadczenia ekip budowlanych... Popełniono więc sporo błędów, co niestety jest chyba powodem niechęci części społeczeństwa do dalszej poprawy izolacyjności cieplnej domów. 

I u mnie, niestety, popełniono błędy. Kilkanaście lat temu rodzice wymienili okna - nie z mody, tylko z konieczności. Stare okna, drewniane po prostu uległy już takiemu zużyciu, że wymiana stała się koniecznością. Dość powiedzieć, że podczas mroźnych zim, gdy nocą temperatura na zewnątrz spadała do minus dwudziestu stopni (gdzie te zimy???) to w moim pokoju, na WEWNĘTRZNEJ szybie mogłem podziwiać przepiękne lodowe wzory. Nawet mi się podobały, ale wstawanie do szkoły gdy w pokoju jest cholernie zimno nie należało do przyjemności. 

Wymieniliśmy więc okna, lodowe wzorki przestały się pojawiać, znikł też spory mostek termiczny, spadło nieznacznie zapotrzebowanie na węgiel, super... Niestety po kilku latach na ścianach od północy zaczęły się pojawiać zacieki a potem zakwity grzybów. Udało się nam to naprawić ale nadal musimy uważać, by w domu nie powstawało za dużo wilgoci albo by temperatura w domu nie spadała poniżej 18C. Co jest coraz trudniej zrobić, mnie praktycznie w domu rodzinnym obecnie nie ma, brata też, a tata jest coraz starszy. A! W 2008 roku wymieniliśmy piec starego typu na automatyczny z podajnikiem. Jednak nawet taki piec co dwa trzy dni trzeba załadować - gdy w domu jestem ja, lub brat te 25-30 kilogramowe worki podnosimy my, gdy nas nie ma mój tato stopniowo małym wiaderkiem uzupełnia podajnik. 

Jednak i ten piec trzeba wymienić. Nawet nie z uwagi na przepisy i uchwałę sejmiku województwa - po prostu po 16tu latach użytkowania jego stan techniczny kwalifikuje go do wymiany. Plus awaria sterownika, prawdopodobnie po bardzo silnej burzy kilka lat temu i konieczność częstych restartów i ręcznych nastaw sterownika. W tamtym roku, po zalaniu naszego rynku węglem złej jakości sterownik pieca słabo sobie radził i często powstawała konieczność wprowadzania korekt sterownika. Problem zniknął po przejściu na ekogroszek dobrej jakości kupowany w pewnym dużym markecie budowlanym.

Z wyżej opisanych powodów podjęliśmy decyzję o wymianie pieca. Po analizie dostępnych opcji wybór padł na pellet. Ekonomiczny, lekki, czysty i nisko emisyjny umożliwiający niemal taki sam poziom automatyzacji jak pompa ciepła. Przyznam, że sam wolałbym - marzyła mi się - pompa ciepła. Pomijając jej wady umożliwia pełną automatykę i niemal nie wymaga obsługi, co dla mnie jest istotnym argumentem przy świadomości starzenia się moich rodziców. Stety niestety, by pompa ciepła miała jakikolwiek sens konieczne jest spełnienie dwóch warunków: bardzo wysoka izolacyjność cieplna domów oraz ogrzewanie podłogowe. Co wymagałoby naprawdę ogromnej skali remontu. Jako, że jest to koszt i finansowy i organizacyjny zbyt duży wybór ostatecznie padł właśnie na pellet. Tym bardziej, że lokalny tartak zainwestował w zakład w którym produkuje dość dużo pelletu. 

O ile sama wymiana pieca na nowy, spalający pellet to nie jest jakiś duży wydatek, ok. 5 - 10 tys zł., tak już niezbędna wymiana grzejników i instalacji to już wydatek bardzo duży. Nie jesteśmy (w sensie: mój dom rodzinny) biedni, ale też nie jesteśmy bogaci, liczymy każdą złotówkę i unikamy niepotrzebnych wydatków. Tato jest na emeryturze, mama i na emeryturze i pracuje, brat pracuje, ja pracuję. Brat więcej pracuje poza domem, niż w nim jest, ja w zasadzie podobnie, na stałe mieszkam w Poznaniu, ale oboje w domu rodzinnym się pojawiamy, pomożemy, dołożymy się. Ot, wydaje się Polska norma wielu rodzin.

Zainteresowałem się więc, jak pomóc rodzicom, czy mogą dostać dofinansowanie. I tak trafiłem na program Czyste Powietrze, który wydaje mi się programem bardzo dobrym i sprawiedliwym. Czytałem, że program ten był wcześniej krytykowany, ale obecnie wprowadzono wiele zmian i obecnie skonstruowany jest tak, że największe wsparcie, w dodatku bezzwrotne otrzymają osoby najbiedniejsze. Kryterium dochodowe jest tu, z pamięci, ok. 1600 zł na osobę miesięcznie. Jeśli ktoś spełnia to kryterium może dostać 155 000 zł PLUS zwrot kosztów uzyskania audytu energetycznego do 1200 zł. Uważam, że to ogromna pomoc dla najbiedniejszych i grzechem jest z niej nie skorzystać.

Potem im masz większe dochody, tym mniej dostaniesz i będzie to już pomoc tylko częściowo umarzana. Zanim jednak zaczniesz krytykować program to pomyśl, że w żadnym banku nie dostaniesz tak korzystnego kredytu! Kwota dotacji zależy też od Ciebie, w zależności od tego co chcesz zrealizować i w jakich etapach czasu. Możesz złożyć wniosek na audyt, następnego roku na wymianę ogrzewania a następnego roku na ocieplenie. 

My zdecydowaliśmy się właśnie najpierw na audyt, wymianę całej instalacji CO a dopiero w następnym roku na ocieplenie. Wynika to nie tylko z możliwości finansowych, ale też organizacyjnych - konieczna będzie duża pomoc moja i mojego brata.

Oczywiście, jak to na Salonie, pojawili się wczoraj malkontenci i krytykanci. Przykładowo @emeryt zus stwierdził, że program Czyste Powietrze finansowany jest z drukowania pieniędzy w UE a bloger @Tera Ja Mówię w ogóle wątpi w sens ocieplenia domów. Powiem Wam szczerze, że obydwa powyższe głosy dla mnie - nie musicie się z tym zgadzać - to przejaw ogromnej głupoty, wręcz prymitywizmu powyższych blogerów. Proszę, obcyndolcie mnie za te słowa, jestem teraz do bólu szczery i dość już mam głupot wypisywanych zwłaszcza przez blogera emeryta.

Co do źródła finansowania programu: Po pierwsze: jakie to ma znaczenie dla końcowego odbiorcy? Czy mam zrezygnować z potężnego wsparcia w imię jakiegoś niesprecyzowanego idealizmu? Co - dla mnie - za różnica, czy dostaję kasę z Polski czy z Unii?

I co ma tu drukowanie kasy? Tak, Europa "drukuje" kasę. Jak cały obecny cholerny świat. Obecnie cały świat opiera się na długu! Czy to źle? No nie, umiarkowany poziom długu nie jest przeszkodą w rozwoju. Unia Europejska ma względnie niski poziom zadłużenia, o wiele większy poziom zadłużenia ma USA, na świecie jest wiele krajów z zadłużeniem nawet większym niż ich roczne PKB! I co? I nic... Z tego co pamiętam rekordowe zadłużenie to 300% PKB... Czy to, ten stan, kiedyś przysłowiowo "rypnie"? Pewnie tak! Ale czy to powód, by wybrzydzać na pieniądze BYĆ MOŻE brane z długu? No nie! Nawet jeśli, hipotetycznie, system finansowy oparty na światowym długu kiedyś rypnie, to WSZYSCY za to zapłacimy. A skoro wszyscy to MOJA część długu będzie promilem... a co skorzystam, to skorzystam...

Tak, nie ma czegoś takiego jak darmowy obiad. Może jednak ten obiad być w części darmowy...

A czy samo ocieplenie ma sens? Dla mnie ma. Jednak wczorej bloger @Tera Ja mowie podzielił się taką oto mądrością:

"Ponieważ ocena jakości izolacji wyrażona w jednostka fizycznych jest w zasadzie niemożliwa, ocena zużycia energii jest prostsza, ale energia zużywana na ogrzewanie niczym nie różni się od tej która służy do prania czy gotowania"

Co jest bzdurą, gdyż od dekad w budownictwie jak najbardziej stosuje się taką jednostę i da się to dość prosto wyliczyć. Ta jednostka to zapotrzebowanie cieplne wyrażone w W/m2...

Da się więc obliczyć (a nawet nie trzeba obliczać, często są to wartości monitorowane) obecne zapotrzebowanie oraz zmiany zapotrzebowania po wprowadzonych zmianach w izolacji. Dla audytora energetycznego nie jest też żadnym wyzwaniem obliczenie optymalnch ekonomicznie wydatków przy maksymalizacji uzyskiwanych efektów. 

Ja zrobię wszystko, by z dotacji skorzystać. Wasz wybór i wasze uzasadnienia będą Waszą odpowiedzialnością. 




threeme-ww
O mnie threeme-ww

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości