Tiwaz Tiwaz
139
BLOG

Między Tuskiem a Biedronką, albo TINA wobec tej jedynej alternatywy

Tiwaz Tiwaz Polityka Obserwuj notkę 1
Donald się wściekł. Nazwał pisiorów płatnymi zdrajcami, pachołkami Moskwy (co mu pasowało jako rozwinięcie skrótu PZPR - jak wiadomo co głowa to rozum), ciskał wzrokiem błyskawice, grzmiał rozdygotany z mównicy , całym sobą okazywał stan najwyższego wzburzenia. Mało brakowało a wzorem nieodżałowanego Nikity Siergiejewicza zzuł by buta i walił nim, a nie tylko ręką, w mównicę. A po co? Spróbujmy orzec o tej rzeczy, jak każe Arystotel, przez podobieństwo.

Otóż warto najsampierw przyjrzeć się koszykowej wojence Lidla i Biedronki. Owoż dwie sieci supermarketów działające na terenie naszego kraju, a będące, co trzeba chyba jakoś zaznaczyć, częściami dużo większych organizmów gospodarczych, można by rzec całkiem poważnych, od pewnego czasu wytykają sobie medialnie nawzajem, że ten koszyk zakupów tej drugiej sieci jest droższy. I żadnych eufemizmów w rodzaju "koszyk zakupów w innej dużej sieci" czy czegoś w tym rodzaju; nic z tych rzeczy - prosto z mostu: w Lidlu jest taniej a w Biedronce drożej i vice versa. Oczywiście takie licytacje miłe są uchu każdego konsumenta boć utwierdzają go w mocno zachwianej wierze w opowieści o rynku, konkurencji, prawie popytu i podaży i temu podobne rozkoszne androny. Ale ponieważ wiara piszącego te słowa w uczciwą konkurencję ulegała erozji przez dziesięciolecia, a wraz z erą "dotacji unijnych" kompletnie się załamała, przeto kwestię postawmy tak: czy poważne firmy będą trwoniły krocie na spoty reklamowe prowadzące do wojny cenowej i wzajemnego duszenia marż? No chyba to jakiś żart! Przewagi skali i force (jak mówią Francuzy) obie sieci mają takie, że żadne duszenie marży ich nie zabije, a nawet nie spowoduje zadyszki. Tu nie chodzi o żadną konkurencję, jeno o wykazanie, że graczy jest tylko dwóch; o wbicie konsumentowi do głowy absolutnie fałszywej idei walki cenowej pomiędzy dwoma podmiotami i przekonanie, że alternatywa brzmi: albo Lidl, albo Biedronka. Istotna intencja tego przekazu to marginalizacja stokrotkowo-delikatesowego planktonu, ze szczególnym uwzględnieniem sieci Dino.

(Nie wydaje się być przypadkową koincydencją spadek notowań giełdowych Dino i pojawienie się lidlowo-biedronkowych spotów. Na pochyłe drzewo... Rekiny poczuły krew - Dino słabnie - pokażmy, że wybór jest tylko pomiędzy nami, to dobijemy polaczka, co nam podskakuje.)

Jarosław Kaczyński kilka razy podawał pomocną dłoń temu Tusku, gdy ów ginął, bo taki rywal Prezesowi najbardziej (z możliwych) odpowiadał. Publicyści na ten temat użyli morza znaków, więc nie będę się tutaj uciekał do powtórzeń. Tym razem to Wściekły Donald (w skrócie WD57) podaje rękę Kaczyńskiemu. PiS zaakceptowało ETS-y (stare i nowe), zgodziło się na Zielony Ład, weszło w absurdalny układ koncesjonowanych pożyczek celowych pod nazwą KPO, Morawiecki, jako postać, postrzegany jest raczej jako kosmopolityczny bankster i utracjusz, a nie żaden Polak-patriota (nikt nikomu nie płaci grubych milionów za czynności zarządcze w niewielkim, w gruncie rzeczy, banku - każdy rozsądny człowiek zadaje sobie pytanie za co ta zaliczka; o biurowych romansach i żenującej nieobyczajności zamilczmy i  zostawmy te sprawy zręcznemu pióru p. red. Szymowskiego). PiS próbuje się wyłgać - głosi, że nigdy nie popierało Zielonego Ładu (palili, ale się nie zaciągali), że do psiej uległości wobec Komisji Europejskiej zmuszały ich względy taktyczne i że to wszystko to dla dobra umiłowanej Rzplitej. Tusk i jego PO z oczywistych względów, jako ekspozytura niemieckich interesów, ma pozycję również chwiejną, acz podpartą wierzeniami części Polaków w sukces Unii Europejskiej i podobne mrzonki.

W opisanej powyżej sytuacji prawdopodobny staje się znaczący sukces konsekwentnie eurosceptycznej Konfederacji i ją muszą Tusk z Kaczyńskim osłabić. Metoda ta sama, co między Lidlem a Biedronką - TINA - There Is No Alternative dla naszej alternatywy. Możecie głosować na PO bo Kaczyński to pachołek Moskwy, możecie głosować na PiS bo Tusk przybijał żółwiki z Putinem, tylko niech wam do głowy nie przyjdzie głosować na kogoś innego, bo konflikt i sprzeczność, a więc i obowiązek opowiedzenia się po słusznej stronie, jest tutaj i nigdzie indziej. Albo PiS, albo PO, albo Lidl, albo Biedronka.

A pointa? Ano taka, że głos w wyborach podobny jest w jakiś sposób do wyboru sklepu, a i metody perswazji podobne.

Tiwaz
O mnie Tiwaz

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka