"Skończyło się odosobnienie Chin. Chińczyk uczy się szybko porównywać swoje z obcem i wybierać to, co lepsze. Wychodzi on ze stanu skostnienia cywilizacyjnego — wchodzi na drogę szybkiego postępu.
Po niewielu latach tej nauki Chiny dziś już mają po europejsku wykształconych wojskowych, inżynierów, prawników, lekarzy, profesorów, mają już dużą liczbę fabryk, urządzonych według ostatnich wymagań nowoczesnej techniki, i szereg szkół, w których wykładana jest wiedza europejska.
(...)
"Chiny mają więcej ludności, niż cała Europa, łatwo więc sobie wyobrazić, jaką ten nowy ruch, ten szybki postęp przygotowuje potęgę i jak z wystąpieniem jej zmieni się układ na świecie.
Nie widzimy dotychczas, ażeby myśl europejska brała to poważnie w rachubę. I to może jest najjaskrawszym dowodem upadku tej myśli, jej strasznej płytkości.
Inteligentny Europejczyk, gdy słyszy o postępie Chin, pociesza się, że będzie on musiał trwać bardzo długo, może setki lat, zanim da poważniejsze wyniki, jakby nie wiedział o tem, co Japończycy zrobili w ciągu jednego pokolenia.(...)
Japonja zaczęła swą nową karjerę od triumfów wojennych - Chiny ją zaczynają od zdobyczy gospodarczych. Kto wie, czy na tej drodze nie dadzą się więcej Europie i Ameryce, niż gdyby zaczęły od czynów militarnych. Ze wzrostem potęgi gospodarczej przyjdzie potęga wojskowa i morska. (...)
Największą dumą dzisiejszego świata naszej cywilizacji są jego wynalazki, jego wysoka technika. Jest on przekonany, że ta wyższość techniczna zapewnia mu długie panowanie nad resztą świata. Zapominamy, ze tę wyższość techniczną zaczęliśmy zdobywać dopiero kilkaset lat temu. Dziś wiemy, że do owego czasu krajem najwyższej techniki były Chiny. Niejeden wynalazek, którym się szczycimy, na długo przed Europą zrobiono w Chinach. Ludzie, którzy pracowali ostatniemi czasy na Dalekim Wschodzie, z własnego doświadczenia stwierdzają, że niema ludzi tak zdolnych w dziedzinie technicznej, jak Chińczycy.
Prześcignęliśmy ich w okresie zastoju u nich, a szybkiego postępu n nas. Dziś, gdy oni ruszyli z miejsca, gdy znaczna już ich liczba posiadła naszą wiedzę, gdy zdobywają ją dalej w niesłychanie szybkim tempie, obawiać się należy, że nas nietylko dościgną, ale prześcigną. Może niezadługo zaczniemy się dowiadywać o wynalazkach chińskich w dziedzinie naszej technik, które zakasują najsensacyjniejsze wynalazki europejskie i amerykańskie."
Tak Roman dmowski pisał o Chinach na samym początku lat trzydziestych ubiegłego wieku.Później udało się jakimś ciemnym siłom nastręczyć Chińczykom komunizm - ktoś sfinansował komunistyczną partyzantkę i wstrzymał na dobrych kilka dziesięcioleci chiński "parowóz dziejów"... Zresztą, Chiny nie były tu wyjątkiem, czy przypadkiem szczególnym. Ale lepiej zakończmy anekdotą przytoczoną takoż przez Pana Romana: Swgo czasu inżynier Kierbedź, usłyszawszy w Petersburgu od Wittego, że Rosja ma misję cywilizacyjną w Mandżurji, odpowiedział:
- Ekscelencjo, chiński chłop w Mandżurji jest bardziej cywilizowany od niejednego z tutejszych dygnitarzy.
Aktualne?


Komentarze
Pokaż komentarze (27)