Afera biskupa jadącego pod wpływem alkoholu.
Kościół katolicki, jak wiemy, został stworzony na "Opoce", "Skale", którym był Piotr, człowiek, taki sam jak my. Pełen strachu, wątpliwości, grzeszny.... Jednak Jezus Chrystus wybrał własnie jego na pierwszego papieża Kościoła katolickiego. Powstaje pytanie : " Dlaczego wybrał akurat człowieka tak słabej wiary ( po trzykroć się Go wyparł). Nigdy na to pytanie nie uzyskamy odpowiedzi, w sposób naukowy i logiczny, ale jedynie kierując się fundamentem Bożego Miłosierdzia. To ono jest największym atrybutem Boga.
Afera biskupa, innych kapłanów, pokazuje współczesny kryzys wiary, również wśród duchownych. Czy jednak to my powołaliśmy ich do kapłaństwa, aby wydawać na nich wyrok potępienia? Może wśród tych ciemności, kryje się światło, które w odpowiednim czasie wyda swój "owoc".
Kościół katolicki na przełomie wieków popełnił wiele błędów, do których publicznie przyznał się Jan Paweł II, prosząc o wybaczenie grzechów synów Kościoła. Choć jestem niedoszłym magistrem nauk humanistycznych, prowadzącym badania naukowe, mający zamiar rozpocząc doktoryzację po uzyskaniu stopnia magistra, muszę zając tutaj stanowisko obroone Kościoła katolickiego.
Spójrzmy na genezę, działalność apostołów, którzy byli zwykłymi ludźmi. On, Najwyższy Ich Kapłan, nie powołał do swojego kapłaństwa ludzi z "wyższych sfer", lecz rybaków, rzemieślników. Również w czasach współczesnych, powołuje On zwykłych ludzi do tego aby zostali "rybakami ludzi".
Pieniądze.... Są potrzebne tak ludziom świeckim jak i duchownym, nie każdy bowiem kapłan jest objęty ubezpieczeniem, musi opłacić składki, prąd, służbę porządkową parafii. Ma również własne potrzeby, jako zwykły człowiek, musi za coś jeść, dojechać do chorej osoby. Nauczyliśmy się oceniać, ale gdzie w tym wszystkim podziała się empatia, zrozumienie ludzkiej słabości? Potępić może każdy, ale kto jest z nas bez winy? Oczekujemy od nich poświęcenia, które złożyli na Ołtarzu swojego Życia, poświęcając siebie za ogół dobra. Ale czy my w jakikolwiek sposób pocieszamy ich w trudnych chwilach, kryzysach, chwilach słabości?
Są sami ze swoimi problemami, popełniają błędy do których mają prawo jako zwykli ludzie. Lecz kiedy my mamy do nich "interes", wymagamy bo są sługami Boga. Powstaje pytanie: gdzie tu równowaga ? Oni mają poświęcać się we wszystkim i dla wszystkich a co my robimy dla nich? Może właśnie również z powodu braku modlitwy za tych kapłanów, którzy błądzą, powstaje ciemność duchowa i niewłasciwe ich postępowania.
Postępujemy jak faryzeusze, nie oszukujmy się. Bo wydawać wyrok potępienia jest niezwykle łatwo.... A co z miłosierdziem o którym nauczał Jezus Chrystus? Dlatego brzydzę się ludźmi, którzy są ograniczeni intelektualnie i duchowo, a także życiowo, patrząc na błędy innych a nie potrafiących wyciągnąć wniosków z własnych niedoskonałości.
lic\mgr Tomasz Matjas


Komentarze
Pokaż komentarze (8)