Pisarze, szczególnie początkujący, mają w Polsce ciężko, aby się "wybić". Są jednak wydawnictwa, otwarte na twórczość tych osób. Szczególnie dziękuje pewnemu wydanictwu i ludziom z działu redakcyjnego, którzy mają ze mną dość pracy.
Jednak zastanawia mnie czy pisarstwo, bycie pisarzem, a więc oddziaływaniem jednym z najpotężniejszych środków, silniejszych od atomu- słowem- nosi za soba ogromną odpowiedzialność. Słowo może niszczyć ale i budować.
Wiemy, że kapłaństwo jest powołaniem danym od Boga. Kapłaństwo ma swoją analogię co do słowa. Można być dobrym jak i złym kapłanem. Tak samo można być pisarzem, który robi to z pasją i z miłości do swoich czytelników lub pisarzem, który pragnie popularności, "podpisania dokumentów o sprzedaż praw autorskich", + 2 % z każdej sprzedanej książki- a więc człowiekiem nastawionym na komercję i siłę pieniądza. Nie mi decydować kto jest dobrym pisarzem , choć mam upodobanie w literaturze. ks. Twardowskiego. prof. Kępińskiego, mam zdanie na temat pewnych kapłanów, naukowców, jednak nie nam jest osądzać o tym, kto jest dobry a kto zły.
Łatwo ocenić, wydać wyrok, osąd niż zrozumieć motywy, wewnętrzne sumienie człowieka. Lecz czy kiedykolwiek będziemy mieli do niego (sumienia ) dostęp?
Jak jest z pisarstwem? Czy jest to powołanie do "rzeczy wielkich i wspaniałych", podobnie jak kapłaństwo Jezusa Chrystusa czy jest darem? A może w tym pytaniu twki odpowiedź : "dwa w jednym"? Może jest to i powołanie i dar?
Osądźcie Państwo to sami i podzielcie się swoimi uwagami, które, każde, nawet negatywne, są dla mnie bardzo cenne.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)