Duża ilość rozwodów, rozpadające się związki, małżeństwa, trwające nawet kilka\kilkanaście lat świadczy, że "coś nie gra" w relacjach męsko-damskich. Istnieje wiele odmian miłości: najwyższym jej aktem jest oddanie swojego życia za drugiego człowieka. Jednak koncentrując się na wybranej przeze mnie tematyce, zastanówmy się co może być powodem rozpadających się więzi rodzinnych a w skutkach również społecznych.
Czy chodzi tutaj o sam hedonizm, kult pieniądza, pracoholizm? Nie sądzę. Uważam, że głównym motywem tego kryzysu "miłości XXI wieku" jest niedojrzałość emocjonalna jednego lub dwojga małżonków.
Na podobnym stanowisku stoi psychologia oraz socjologia, badająca zależności mikro i makro społeczne. Ta niedojrzałość emocjonalna w połączeniu z innymi czynnikami, nierzadko prowadzi do tragedii. Czy jesteśmy w stanie się zmienić na tyle , aby ratować to, co możemy stracić? Nie zapominajmy, że najczęściej największymi ofiarami "dorosłych-dzieci", są właśnie dzieci, które obwiniają siebie za rozwód rodziców. Czasami bywa to motywem samobójstw wśród młodzieży, obok braku wzorców.
Ojcostwo jest deptane, a motto tego świata" Rób co chcesz", "Twoja wola jest najwyższym prawem", prowadzi do załamania systemu moralnego, który był budowany wśród wszystkich społeczeństw od powstania człowieka.
Tego typu motto dzisiejszego świata nie jest w stanie jednak zniszczyć ludzkiego serca, tego co jest w nim zakorzenione od samego zarania ludzkości: odróżniania dobra od zła. Może dlatego czasami dręczą nas wyrzuty sumienia, poczucie winy, bo robiąc coś złego , a co wydaje się dobrem, odczuwamy pustkę, której nic nie jest w stanie zapełnić.
Jedynym "elementem" w tej sytuacji bywa obecność drugiego człowieka i naprawienie zła wyrządzonemu drugiej osobie.
W ten sposób , zmieniając samych siebie, zmieniamy świat, gdyż sami jesteśmy jego częścią.
Pisarz: Tomasz Matjas


Komentarze
Pokaż komentarze