Wróg Ludu
GazetaPolska
286 obserwujących
757 notek
1606k odsłon
133 odsłony

Prezydent Polski czy prezydent warszawki

Wykop Skomentuj7

Platforma dopięła swego. Udało jej się wymienić kandydata, podważając przynajmniej nienaruszalne do tej pory zasady demokracji. Czy to sukces? Jeżeli wymiana kandydata w trakcie kampanii jest sukcesem, to jest nim też przeżycie po zawaleniu się własnego budynku. Czy Małgorzata Kidawa-Błońska była aż tak kiepska? Nie była gorsza niż Bronisław Komorowski. Ten w końcu wszedł do drugiej tury. Problem w tym, że sztabowcy PO po pierwszych złych notowaniach wpadli w panikę i za wszelką cenę chcieli nie dopuścić do wyborów, póki albo nie spadnie poparcie dla władzy, albo nie będą mieli możliwości wymiany kandydata na prezydenta. I jeszcze do tego blokowania wyborów dokonywali ustami tegoż kandydata. To wypaliło połowę poparcia dla PO i niemal całe dla Kidawy-Błońskiej. Na koniec kazali jej zrezygnować i wziąć winę na siebie. Można było powiedzieć, że freudowska pomyłka Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na konferencji, iż winę bierze „za siebie”, byłaby niezłym podsumowaniem, gdyby nie to, że tym razem nie stał za nią Borys Budka. Była po prostu sama. O tym musi pamiętać nowy kandydat Rafał Trzaskowski – jak przegra, to go też wyplują, udając, że nie mieli z nim nic wspólnego. Nie mniej na słabej kampanii PO bardzo zyskiwali pozostali kandydaci z opozycji, szczególnie Szymon Hołownia, Krzysztof Bosak i Władysław Kosiniak-Kamysz. I to się skończyło. Szymon Hołownia żeby utrzymać drugie miejsce, będzie musiał stoczyć morderczą walkę z Trzaskowskim. Trzaskowski zagraża (tu paradoksalnie) Bosakowi i Hołowni, trochę Kosiniakowi, a bardzo Biedroniowi. Wysunięcie go do wyścigu prezydenckiego jest przesunięciem PO na lewo. Nawet jeżeli on tego nie zrobi, to to, co uczynił do tej pory, zadziała samo. Jest to kandydat liberalno-lewicowy pasujący do dużej części wielkomiejskiego elektoratu, ale w czasach spokoju i dobrobytu. Spokojnie nie jest, a dobrobytu chwilowo nie będzie. Nie mniej sam fakt, że jakiś kandydat PO startuje, powoduje mobilizację tamtego elektoratu i zwiększa prawdopodobieństwo drugiej tury. PiS-owi być może będzie trochę trudniej, ale jak zwykle sprawa leży w mobilizacji własnych wyborców. Jeżeli prawicowy elektorat zlekceważy wybory, będziemy mieli na urzędzie prezydenta sygnatariusza karty LGBT, pomijając brak zdolności do zarządzania, co widzieliśmy przez półtora roku w Warszawie. Choć ustawy regulującej wybory jeszcze nie ma, kampania trwa na całego.  

Wielu z Państwa boi się o przyszłość. Te lęki mamy dzisiaj wszyscy. Widać wyraźnie, że choć pewnie nie bez błędów, to radzimy sobie po prostu lepiej niż inni i z epidemią, i z kryzysem. Niezadługo trzeba będzie też niestety bardziej zadbać o zewnętrzne bezpieczeństwo, bo sytuacja międzynarodowa się zaostrza. Do tego trzeba kogoś, kto ma doświadczenie w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa, dobre stosunki z USA, a w zarządzaniu państwem nie kieruje się wyłącznie zasadami marketingu. Potrzeba Polsce drugiej kadencji Andrzeja Dudy, nawet jeżeli nie wszystko w tej pierwszej było idealne, to alternatywy dzisiaj po prostu nie ma. Za brak jedności cena będzie wyższa niż w czasach prosperity i międzynarodowej stabilizacji.


Tekst pochodzi z najnowszego tygodnika "Gazeta Polska" nr.21; data: 20.05.2020.


Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka