Wróg Ludu
GazetaPolska
285 obserwujących
870 notek
1701k odsłon
  555   0

Zło jest przerażające, lecz nie ma wiecznej mocy

Takiego skondensowania zła, jakie widzimy w Ukrainie, nie było, przynajmniej w Europie, od II wojny światowej. Bestie w rosyjskich mundurach mordujące kobiety i dzieci, gwałty na nieletnich, a nawet kilkuletnich ofiarach, połączone ze szczególnym okrucieństwem, niszczenie domów mieszkalnych, szpitali, szkół i przedszkoli, a także świątyń, w których znajdują się cywile. To wszystko na ogół nie jest robione pod wpływem bojowego szału, przez przypadkowych zwyrodnialców, lecz dokonuje się tego na zimno, często w zaplanowanych akcjach i nierzadko na rozkaz dowódców. Wielu żołnierzy chwali się swoimi wyczynami w nagranych przez ukraińskie służby rozmowach, a nawet na zdjęciach wrzucanych do internetu. Terror stał się głównym orężem rosyjskiej armii pobitej w polu, ale za to skutecznie skupiającej swoją siłę na bezbronnych. Jeżeli istnieje demoniczny opis jakiegoś systemu, to jest to system Putina, będący emanacją bolszewickiej i carskiej Rosji. Widziałem to już po Smoleńsku, kiedy z zimną krwią zamordowano polskiego prezydenta i prawie sto towarzyszących mu osób. Wiele zwłok ofiar sprofanowano, uwłaczano pamięci poległych, rzucając pod ich adresem bezpodstawne oskarżenia. Zamordowanym odmawiano pomnika w stolicy, mimo że na czele delegacji stał właśnie były prezydent Warszawy, a jednocześnie urzędujący prezydent Polski.

Na miejsce symbolicznego pomnika, którym był krzyż, przychodziły modlić się tysiące osób. Ich też lżono i poniżano. Robiono to za zgodą, a nawet za namową ówczesnych władz. Krzyż wreszcie ukradziono, w czym uczestniczyła Kancelaria Prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Kiedy widziałem szyderstwa z poległych, wyzwiska rzucane na modlących się, bicie i poniżanie starszych osób, miałem wrażenie czystego zła. Agresorzy zachowywali się dosłownie jak opętani, zupełnie nie zważając na cierpienie i upokorzenie ofiar, i sprawiało im to radość. To też był system Putina, system na mniejszą skalę, lecz cel był podobny do tego, co widzimy teraz: odsunąć od moskiewskiego zbrodniarza podejrzenia. Wielu ludzi, dzięki mediom i politykom, dało się w to wprząc i stało się mniej lub bardziej świadomymi wykonawcami planu Kremla. Było to tak stygmatyzujące, że do dzisiaj nie potrafią się od tego uwolnić. W przypadku polityków takich jak Tusk, Kopacz, Klich czy Sikorski upór w obronie putinowskich kłamstw wynika po prostu z ich interesu. Póki ludzie nie przyjmą wersji zamachu, póty łatwiej winę za tragedię zwalać na pilotów. Co innego jednak ci, którzy tak emocjonalnie ich popierają. Wściekłość tych osób wynika z aktywnego doświadczenia zła. Siła jego oddziaływania, jak widzimy, jest potężna. Jednak i ona kończy się, gdy dochodzi do choćby najmniejszego starcia z Dobrem, Prawdą i Miłością. Zło po prostu musi wtedy przegrać i zawsze przegrywa. To już udowodnił nam sam Zbawiciel.


Tekst pochodzi z najnowszego numeru tygodnika "Gazeta polska", data: 13.04.2022.

Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka