Co rusz słyszymy (dziś np. w TVN), że obrońcy Krzyża Pamięci. na Krakowskim Przedmieściu nie byli obiektem fizycznych napaści, i że żadna z modlących się tam kobiet nie była przypalona papierosem. Niezalezna.pl dotarła do osoby, która zrobiła zdjęcie oparzonej kobiecie.
- Było to 9 sierpnia między 19:30 a 20:00 - mówi Hortensja Gulbinowicz, która przychodziła czuwać przy Krzyżu Pamięci. - W związku z planowaną demonstracją Dominika Tarasa wokół krzyża na Krakowskim Przedmieściu kończono stawiać barierki. Krzyż i skupieni wokół ludzie zostali na koniec zupełnie odgrodzeni od ulicy. W tej grupie znajdowali się także przeciwnicy krzyża, zachowujący się agresywnie i wulgarnie –opowiada Hortensja Gulbinowicz.
Jak twierdzi, mimo napastliwego zachowania mężczyzn, funkcjonariusze pozwolili im zostać przy krzyżu za ogrodzeniem. - Po jakimś czasie ze zdziwieniem zobaczyłam, że funkcjonariusz służb porządkowych miasta stanowczo wyprasza ich na zewnątrz. Okazało się, że jeden z przeciwników krzyża przypalił modlącą się panią papierosem. Zrobiłam tej pani zdjęcie, widać na nim oparzenie na karku przy szyi. Zaoferowałam, że gdyby chciała zgłosić sprawę, to mogę udostępnić zdjęcie jako dowód. Jednak ta pani była bardzo przestraszona, więcej jej pod krzyżem nie widziałam– relacjonuje Hortensja Gulbinowicz.


Komentarze
Pokaż komentarze (84)