Wróg Ludu
GazetaPolska
285 obserwujących
816 notek
1658k odsłon
  5258   0

„Republika” zmieni Polskę

Sukces telewizji Republika doprowadzi w Polsce do zmian, których nie wymażą żadna medialna nawała ani polityczne intrygi. Powstaje telewizja, jakiej jeszcze u nas nie było, nastawiona na autentyczną debatę i wolna od cenzury

Przystąpiliśmy do projektu telewizji Republika z pełnym przekonaniem, że możemy wziąć udział w rewolucyjnej zmianie świadomości Polaków. Ogromna przewaga mediów konserwujących obecny układ polityczny stworzony w Magdalence może zostać zniwelowana. Na rynku prasy już nastąpiła rewolucja. Liczba sprzedawanych egzemplarzy tygodników o charakterze konserwatywnym dwukrotnie przebija liczbę nabywanych tygodników związanych z obozem liberalno-lewicowym. Pojawienie się „Gazety Polskiej Codziennie” stworzyło wyłom wśród dzienników społeczno-politycznych. Sukces „Gazety Polskiej” zachęcił innych prawicowych wydawców do tworzenia podobnych tygodników, a powstanie portalu Niezależna.pl spowodowało, że w nasze ślady poszli twórcy kolejnych takich projektów. Konkurujemy ze sobą, ale wspólnie rozpychamy przestrzeń dla wolnego słowa. A najlepszym dowodem na to, że inni poszli w nasze ślady, jest od lat obowiązująca cena tygodnika 3,90 zł, która stała się standardem dla wszystkich konserwatywnych tygodników.

Dzisiaj mamy szansę dokonać ostatecznego wyłomu w twardej skamielinie propagandy III RP. Najsilniejszym i najbardziej masowym medium jest telewizja. Powołanie telewizji, która będzie odpowiadać podstawowym standardom dziennikarskim, szczególnie dopuszczenia wszystkich stron do debaty, bez tematów tabu, zmusi, a właściwie już zmusza media prorządowe do zmiany zachowania. Nie byłoby emisji filmu Anity Gargas „Anatomia upadku” w TVP, gdyby nie zagrożenie utratą oglądalności na rzecz telewizji Republika. W tym roku inaczej niż w poprzednich latach relacjonowano w mediach rocznicę tragedii smoleńskiej. Mainstream musiał być trochę bardziej rzetelny, bo tego dnia miała miejsce pierwsza próbna emisja Republiki. Dzięki nowej telewizji nie tylko dostaną Państwo program podobny do tych, jakie są dostępne w USA czy wielu krajach Europy Zachodniej, ale wywołamy też daleko idące zmiany we wszystkich mediach.

Normalna telewizja

Telewizja Republika została powołana przez kilka środowisk dziennikarskich: „Gazetę Polską”, „Do Rzeczy”, „Frondę”, wciąż zapraszamy do współpracy także kolegów z tygodnika „Sieci”. Jesteśmy otwarci na media z grupy Radia Maryja. Naszym celem było jak najszersze dotarcie do środowisk, które zostały wykluczone z debaty w największych mediach elektronicznych tylko dlatego, że prezentowały krytyczny stosunek do obozu władzy. Ofiarą tej cenzury od lat jest „Gazeta Polska”. Przy okazji emisji „Anatomii upadku” w TVP cała Polska mogła zobaczyć, że do debaty o wyprodukowanym przez nas filmie zaproszono niemal wszystkich poza autorką i przedstawicielami „Gazety Polskiej”. Nawiązując do zainicjowanych, a często organizowanych przez kluby „Gazety Polskiej” marszów w obronie telewizji Trwam pomijano w ogóle udział klubów „GP”.

Obecnie takie manipulowanie opinią publiczną będzie bardzo utrudnione. Miliony ludzi na własne oczy zobaczą, jak ich oszukiwano.

Telewizja Republika nie będzie ani taka jak telewizja internetowa „Gazety Polskiej”, ani taka jak telewizja Trwam. Obydwie są adresowane przede wszystkim do własnych środowisk. Republika musi być adresowana do wszystkich środowisk prawicowych, ale także być atrakcyjna dla osób o mało ukształtowanych poglądach, a nawet dla tych, którzy się zagubili. Tylko tak można poszerzyć widownię i tylko w taki sposób wpływać na ludzi o innych poglądach. Muszą dostać normalną telewizję, taką, jaką powinna być telewizja publiczna.

Jak pozyskać lemingów

Pamiętam moje krótkie doświadczenie z telewizją publiczną. Tworzyłem tam program „Pod prasą”. Z 300 tys. oglądalności po kilku miesiącach było już 1,2 mln. Wzrost 400-procentowy mieliśmy mimo całkowitego braku reklamy i ciągłej zmiany pór emisji. „Pod prasą” ostatecznie emitowano o tej samej porze co „Kawa na ławę” Bogdana Rymanowskiego. Sztandarowy program TVN utracił wtedy większość oglądalności. Stacja ogłosiła, że zamierza zdjąć go z anteny. I pewnie by się tak stało, gdyby ktoś w TVP 9 kwietnia 2010 r. wieczorem nie kazał nagle wyrzucić z ramówki „Pod prasą”. Co sprawiło, że niezbyt chciany przez własną telewizję program realizowany przez wyklętego na salonach dziennikarza bił rekordy oglądalności? Po pierwsze, nie ukrywałem własnych poglądów, ale też nie narzucałem ich widzom. Po drugie, do debaty zapraszałem dziennikarzy ze wszystkich mediów. Byli i bardzo lewicowi, i liberalni, i prawicowi. Wielu moich czytelników protestowało, że zapraszam osoby o skrajnie odmiennych poglądach. Później okazywało się, że najchętniej oglądali programy, w których słychać było gorący spór. „Pod prasą” trafiało też do ludzi, którzy nigdy wcześniej nie wzięli do ręki „Gazety Polskiej”. To jest klucz do „leminga”. Musimy zapraszać do telewizji także tych, z którymi radykalnie się nie zgadzamy. Tylko tak pozyskamy umysłowe ofiary TVN i „Gazety Wyborczej”. W prawdziwej debacie ostatecznie wygrywa ten, kto ma racje. Socjotechniczna przewaga i doświadczenie w telewizji są niwelowane po pewnym czasie debaty na rzecz racjonalnych argumentów. Ten czas na debatę daje własna telewizja.

Pójdziemy jeszcze dalej

Wszystkie projekty medialne, w których brałem udział, obarczone były ogromnym ryzykiem biznesowym. Po prostu nigdy nie mieliśmy dostatecznie dużo pieniędzy. Kolejne sukcesy naszych mediów zachęcały bardziej majętnych wydawców, by pójść w nasze ślady. Na razie proponujemy Państwu kanał publicystyczno-informacyjny, będą też filmy dokumentalne, takie jak „Kibol”, „Anatomia upadku”, „Prezydent” i wiele innych zakazanych przez cenzurę III RP. Jeżeli Republika odniesie sukces, powinniśmy w przyszłości powołać własny kanał filmowy, program dla najmłodszych pozbawiony przemocy i politycznej poprawności, a także kanał o kulturze i historii. Sukces jednego pociągnie następne. Klucz do niego leży w Państwa rękach. Oczekujemy od Państwa dwóch rzeczy: zapewnienia sobie odbioru naszej stacji tą drogą, która jest możliwa, i udziału we współfinansowaniu telewizji.

Z czego żyje Republika

Pieniądze na założenie stacji wyłożyło kilkadziesiąt osób, które przeznaczyły na to od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych. To zamożni ludzie, którzy zaangażowali się w projekt z przyczyn czysto ideowych. Mogą jednak liczyć w przyszłości na ewentualne dywidendy z zainwestowanego kapitału. Docelowo Republika ma żyć z drobnych opłat od operatorów sieci kablowych i satelitarnych – maksymalnie 30 gr miesięcznie od gniazdka. W niektórych miejscach operatorzy, wedle swojej decyzji, będą pobierać specjalną opłatę około 5 zł miesięcznie. Połowa tej sumy trafi do naszej stacji. Do czasu, aż główni operatorzy zdecydują się na emisję Republiki, będziemy utrzymywać się ze sprzedaży „Karty Klubu telewizji Republika”.

„Karta…” daje prawo do odbioru telewizji w internecie, kupna po obniżonej cenie prenumeraty „Gazety Polskiej”, „Do Rzeczy”, książek w księgarni „Gazety Polskiej”, zniżek w restauracjach, hotelach i sklepach. Każdy sklep, restauracja, punkt usługowy czy hotel mogą przystąpić do programu Republiki. Szczegóły znajdują się na stronie internetowej www.telewizjarepublika.pl. Uczestnicy programu dostaną darmową reklamę i lojalność pozyskanych klientów. W zamian muszą zadeklarować rabat dla właścicieli karty – minimum 5 proc.

Aby osiągnąć samofinansowanie, powinniśmy sprzedać 40 tys. kart rocznie. Cena karty to 138 zł rocznie, 11,5 zł miesięcznie. Taka karta, oprócz wielu przywilejów, staje się cegiełką na budowę wolnych mediów, a w nieodległej przyszłości wolnej Polski. Zamówić kartę można albo na stronie internetowej telewizji, albo w księgarniach „Gazety Polskiej”, np. w Niemczech można ją nabyć w nowo otwartej księgarni w Hamburgu. Opłata musi być jednorazowa, gdyż podzielenie jej na kilka miesięcy podniosłoby znacznie koszty całej operacji.

Jak odbierać telewizję

Są trzy sposoby rozpowszechniania sygnału Republiki: przez cyfrowego satelitę (w Polsce będzie to satelita Polsatu), internet i telewizje kablowe. Przy obecnych możliwościach technicznych każdy, kto zechce, będzie mógł odbierać Republikę. Dla jednych będzie to bardzo proste, inni będą musieli poświęcić na to trochę czasu, a być może nabyć dodatkowy sprzęt. Brak sygnału w niektórych telewizjach kablowych wynika wyłącznie z decyzji operatora. Na ogół jest to inercja albo zła wola. Trudno uwierzyć, żeby barierą była cena – maksymalnie 30 gr.

Lubię to! Skomentuj72 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale