Nie jest prawdą, że polskie media są zakłamane. Brakuje jedynie tłumacza, który przełoży oficjalny język na nasz.
Jeżeli przez cały wieczór telewizje trąbią o zwycięstwie PO w dużych miastach
to znaczy, że PiS wygrał na prowincji
albo postkomuniści przegrali wszędzie.
Jeżeli media podkreślają zwycięstwo PO w radach trzech największych miast, albo zauważają, że według sondaży kandydaci PO zwyciężą w drugiej turze wyborów prezydenckich
to znaczy, że PiS wygrał I turę wyborów prezydenckich w tych miastach.
Jeżeli media twierdzą, że przeciwko kandydatowi PiS-u startuje kandydat prawdziwie niezależny (Kraków), to znaczy, że popiera go SLD, był na liście Nizieńskiego, otacza się ludźmi którzy byli wysokimi funkcjonariuszami MO w PRL (szczegóły w jutrzejszej Gazecie Polskiej).
Jeżeli media zauważają, iż największą wadą kandydata na prezydenta jest to, że należy do swojej partii to znaczy, że ma konkurentkę, której największą zaletą jest to, że należy do swojej partii.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)