Trudna wiara
Chyba dawno nie musieliśmy w redakcji podjąć tak trudnej decyzji, jak publikacja na temat współpracy z SB biskupa Stanisława Wielgusa. Decyzji tym trudniejszej, że jest to numer bożonarodzeniowy i należałoby po nim oczekiwać samych ciepłych i niosących radość informacji.
Spełniając jednak uczciwie swoją misję, nie mogliśmy czekać. Biskup Wielgus za chwilę obejmie najważniejszą metropolię w Polsce. Będzie zasiadał na tym samym miejscu, na którym zasiadał prymas Stefan Wyszyński i prymas Józef Glemp. Najwyższe władze Kościoła i opinia publiczna muszą znać prawdę, prawdę, która nie mogła przebić się przez zmowę milczenia. Informację sprawdziliśmy z niezwykłą starannością. Daliśmy też biskupowi możliwość odpowiedzi na nasze zarzuty. Wiemy, że jest możliwe ich udokumentowanie.
Nie chcemy się wtrącać w decyzje Kościoła. Jeżeli jednak fakt wieloletniej współpracy z SB nie przeszkadza w objęciu najwyższych funkcji duchownych, to powinniśmy znać powody takiego postępowania. Biskup Wielgus wypowiada się nie tylko na tematy kościelne, ale także i naszego życia publicznego. Ma do tego prawo. My jednak mamy prawo wiedzieć, czy jego negatywne stanowisko wobec lustracji nie jest podyktowane osobistym doświadczeniem.
Nie szukamy potępienia, nie rzucamy kamieniami. Chodzi nam jedynie o elementarną prawdę. Może do załatwienia sprawy wystarczy uczciwe wyznanie winy. Może dla dobra Kościoła lepiej by było, żeby biskup poczekał z objęciem nowej funkcji do wyjaśnienia zarzutów. Wyjaśnić je może tylko w jeden sposób: doprowadzając do ujawnienia wszystkiego, co jest dostępne i co wiadomo na temat jego współpracy z SB.
Rozumiem, co może czuć biskup Wielgus, czytając ten tekst, ale proszę też zrozumieć dziennikarzy „Gazety Polskiej”, kiedy widzą niemal u szczytu Kościoła – azylu dla dobra i prawdy – wieloletniego współpracownika SB.
Boże Narodzenie to najlepszy czas, by zacząć składać nasze życie duchowe od początku. Zaczynać musimy wszyscy, zaczynać może również i biskup. Obawiam się jego reakcji, tak jak obawiam się reakcji wielu innych duchownych. W głębi duszy żywię jednak przeświadczenie, że w Kościele zdarzają się rzeczy gdzie indziej niemożliwe i nagromadzone w nim dobro przezwycięży zło, które dotarło tak daleko.
Już w drugie Boże Narodzenie mam zaszczyt kierować redakcją „Gazety Polskiej”. Ta gazeta żyje i rozwija się często wbrew wszelkim przewidywaniom prasoznawców. Nie stoi za nami żaden wielki koncern, a imputowana nam łaska władzy nie była nawet w stanie sprawić, by zdjęto nam z karku próby bezprawnego niszczenia „Gazety”. Nie zamęczałem Państwa informacjami o kolejnych procesach, ale jest ich obecnie więcej niż rok temu. Może tylko mniej się nimi przejmujemy. Trwamy dzięki Państwa wsparciu i wspólnej wierze w to, że możemy w Polsce zrobić coś naprawdę dobrego. Zaczynając od małej grupki czytelników, staliśmy się dzisiaj bardzo poważnym i opiniotwórczym pismem, czytanym przez prawie 100 tysięcy osób. Od dziesięciu miesięcy wydajemy najlepszy w Polsce magazyn publicystyczno-literacki: miesięcznik „Niezależna Gazeta Polska”. To Państwa wiara w naszą misję powoduje, że tygodnik i miesięcznik rozwijają się w tempie ekspresowym. Tej wiary i nadziei życzę Państwu na zbliżające się Święta.
Tomasz Sakiewicz
Ten komentarz ukaże się w jutrzejszej GP


Komentarze
Pokaż komentarze (24)