Nie ma obelgi, która by mnie nie spotkała ze strony Radia Maryja. Na tych falach wykryto we mnie ciągotki satanistyczne, zasugerowano rodzaje śmierci, które powinny być mi zadane, a nawet żądano ekskomuniki. Z w miarę pozytywnego bohatera (po sprawie Suboticia) dla narodowych katolików stałem się Michnikiem do kwadratu. W tym czasie nie zmieiłem swoich poglądów ani na jotę. Lustrując "onych" miałem chociaż zapewnione uznanie jednej strony. Lustrując "naszych" z rozmachem pozbawiłem się "sojuszników". Zrobiłem to w pełni świadomie, gdyż mając do wyboru święty spokój i wiarygodność mogłem zrobić jedynie to, co powinien zrobić każdy dziennikarz.
A jednak dzisiaj, mimo że znaczna część słuchaczy Radia Maryja dołączyła do nagonki na "Gazetę Polską" ,uważam, że są oni ludźmi najbardziej pokrzywdzonymi. Ci, którzy mieli dosyć siły, by poznać prawdę, przeżywają gorycz ogromnego rozczarowania. Ci, którzy uwierzyli w coraz bardziej sprzeczne zapewnienia abp. Wielgusa czują się jak w matni. Wierzą o. Rydzykowi a jedncześnie muszą przełykać fakt, że przy biskupie pojawiają się tak dziwne persona jak dr Gontarski, czy mecenas Małecki. Prawda kiedyś dotrze i do tej grupy słuchaczy, a są to setki tysięcy ludzi. Co stanie się wtedy? Kto zatrze w ich duszach potworne zgorszenie. W imię czego wpycha się tych ludzi na drogę, na której triumfuje obłuda i kłamstwo. Gdzie są biskupi, którzy wyjdą do nich i wyprowadzą z ciemnej uliczki? Gdzie są pasterze, którzy poddadzą tak zaanagżowanym w życie Kościoła ludziom rękę? Kto pozwolił potraktowac ich jak mięso armatnie w walce o interesy kilku hierarchów?


Komentarze
Pokaż komentarze (33)