Szanowni Bolgowicze
Chyba jeszcze takiego przypadku nie było. Firma Kolporter przysłała mi pismo, w którym grozi konsekwencjami z Kodeksu Karnego i Cywilnego jeżeli nie odwołam, nie przeprosze i nie zapłacę 5 tysięcy za wpis na Salonie24 na ich temat. Osiem dni temu poinformowałem Państwa , że dostałem pismo od Kolportera odmawiajace dostarczenia przedwyborczego numeru Gazety Polskiej do sieci sprzedaży. Informację na Salonie 24 umieściłem zaraz po otrzymaniu pisma. W tym czasie pracownik Kolportera poinformował mnie, że mamy natychmiast ( w ciagu kilkudziesięciu minut) zgodzić się na pięciokrotny wzrost kosztów transportu (mimo podpisanej umowy). Mając na uwadze dobro "Gazety Polskiej" zgodziłem się chociaż sprawa była absolutnie bezprecedensowa. Po wpisie na Salonie i awanturze jaka wokół tego się rozpętała przedstawiciele Kolportera sami uznali, że przesadzili z żądaniami i przeprosili za formę jak to określili "negocjacji".
Przed wyborami zgłosił się do mnie nawet pracownik Kolportera, żeby sprawę polubownie zamknąć. Wygląda jednak na to, że coś się nagle zmieniło. Z pisma, które otrzymałem jasno wynika, że przedstawiciel Kolportera ma najwiekszą pretensję o wpisy internautów. Nie cenzuruję tych wpisów nawet jeżeli są dla mnie obraźliwe.
Zdumienie musi budzić fakt, że w piśmie widnieje podpis przedstawiciela firmy, która zawodowo zajmuje się budową sfery wolnego słowa.


Komentarze
Pokaż komentarze (30)