To skąd te sprzeczne opinie co do roli Wałęsy w 1980 roku? Jaki był cel Wałęsy w strajkującej stoczni? Stoczniowcy nie mogli sobie poradzić w negocjacjach z dyrekcją stoczni, i do tego potrzebowali mędrca pokroju Wałęsy? Czy przypadkiem dyrekcja stoczni potrzebowała właśnie Wałęsy, który mógłby zakończyć strajk?
14 sierpnia Wałęsa pojawił się w Stoczni, a 16 o godzinie 14:17, bez konsultacji z Komitetem Strajkowym Wałęsa ogłosił zakończenie strajku, przemawiając do stoczniowców z zakładowego radiowęzła, cytuję: "Stoczniowcy, Delegaci i Komitet Strajkowy uważają, że mamy, co chcieliśmy. Dziękuje wam za wytrwanie (...) Pozwalam (sic!) do osiemnastej wszystkim opuścić stocznię"
Krótko potem do Ministra Przemysłu Maszynowego – Aleksandra Kopcia zadzwonił dyrektor stoczni Klemens Gniech raportując: "Wszystko poszło, jak się umawialiśmy... Tak... Skończony... Podpisaliśmy... Gładko... W poniedziałek przychodzą do pracy".
Decyzja Wałęsy o zakończeniu strajku. Spotkała się z oburzeniem części załogi stoczni, przedstawicieli innych strajkujących zakładów, a także obecnych na terenie stoczni przedstawicieli WZZ zwłaszcza Anny Walentynowicz i Aliny Pieńkowskiej, które domagały się kontynuowania strajku do czasu realizacji postulatów zgłoszonych przez inne zakłady pracy, w tym zalegalizowanie Wolnych Związków Zawodowych.
Anna Walentynowicz i Alina Pieńkowska zorganizowali wiec, w którym wzięło udział około 1200 osób. Na wiecu nawoływano do kontynuowania strajku. Tymczasem Wałęsa jednoznacznie oświadczył, że "sprawę strajku uważa za zakończoną" (sic!). Walentynowicz, Borusewicz i Szołoch wraz z grupą stoczniowców postanowili nadal strajkować, zarzucając Wałęsie zdradę. Będący w osamotnieniu i pod presją stoczniowców, Wałęsa w końcu przyłączył się do strajkujących. Ostatecznie doszło do podpisania słynnych "Porozumień Sierpniowych". Narodził się NSZZ "Solidarność". Jej nieformalnym przewodniczącym ni stąd, ni zowąd został Lech Wałęsa. Przypadek? Nie sądzę.
Źródło: "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii". Książka autorstwa Piotra Gontarczyka i Sławomira Cenckiewicza.



Komentarze
Pokaż komentarze (43)