ZibiKendo Antykwariusz ZibiKendo Antykwariusz
67
BLOG

Uczelnie wyższe to zawodówki

ZibiKendo Antykwariusz ZibiKendo Antykwariusz Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 10

 

 
 
Do tego kiepskie zawodówki, bo o skutecznej pracy po nich bez doświadczenia nie może być mowy. Wszystkie szkoły wyższe w kraju, toczy ten sam rak niezrozumienia swojej dychotomicznej misji, który prowadzi do marazmu. Nasz urojony system edukacji to choroba i jedna wielka paranoja.

 
Po pierwsze system ten zakłada, że uczelnia wyższa ma być laboratorium prawdziwej tajemnej wiedzy naukowej, że mają się na niej odbywać badania i tworzyć zręby nowych lepszych teorii naukowych. Jednak nikt tego później od wyższych szkół nie egzekwuje – a można to zrobić bardzo łatwo.

 
Choćby uzależniając wysokość przyznawanych dotacji państwowych, od ilości uzyskanych w każdym roku nagród międzynarodowych i prestiżowych publikacji w przedmiotach humanistycznych, a ilości uzyskanych dla państwa polskiego międzynarodowych patentów w przedmiotach technicznych – czysto inżynierskich.

 
To dlatego żadna z naszych uczelni, nie znajduje się nawet w pierwszej pięćsetce najlepszych szkół wyższych na świecie. Do tego tylko jedna z nich uzyskała certyfikat zgodności programu nauczania z programami zachodniej Europy – Politechnika Łódzka.

 
Dlatego nie możemy zakładać w żaden sposób, że polskie życie akademickie w jakikolwiek sposób przyczynia się do rozwoju światowej wiedzy, czy nadąża za nurtem aktualnej nauki. Pomijając oczywiście kilka chlubnych wyjątków, jak walki o patenty niedofinansowanych badaczy entuzjastów, o której od czasu do czasu informują w Teleekspressie, a i tak po dwóch latach na całym świecie wprowadzają to i czerpią z tego zyski Japończycy – vide niebieski laser.

 
Po drugie wymagamy, aby szkoły wyższe produkowały nam inżynierów i magistrów w ilościach masowych, bo chcemy mieć w statystykach wykształcone społeczeństwo. Obniża się przed to elitarność wielu zawodów, a programy nauczania odchudza się z najtrudniejszych tematów rokrocznie.

 
Nie możemy mówić już dziś, żeby obecni absolwenci szkół wyższych mieli prawdziwie wyższe wykształcenia. Ich poziom znajomości źródeł kultury europejskiej na przedmiotach humanistycznych, a ogólnego obeznania technicznego i matematyki inżynierów jest żenujący.

 
Dawniej humanista z wyższym wykształceniem potrafił docenić wysoką sztukę, znał grekę i łacinę, a inżynier starej daty potrafił na przykład pokierować budową mostu w Afryce więc skutecznie zarządzać pracą setek niewykwalifikowanych robotników, każdego dnia rozwiązując tysiące technicznych i logistycznych problemów. Przeciętny maturzysta okresu międzywojennego pokolenia kolumbów, znał lepiej matematykę niż student drugiego roku "Automatyki i Robotyki" – najtrudniejszego kierunku wspomnianej tu już najlepszej z polskich uczelni wedle certyfikującej Europy – Politechniki Łódzkiej.

 
Dlatego dzisiejszy poziom wykształcenia formalnego większości absolwentów, znacznie przekracza ich poziom intelektualny.

 
Nasze szkoły wyższe mają łączyć ogień z wodą. Masowość nauczania z elitarnością prawdziwej wiedzy. Mają być zawodówkami kształcącymi do konkretnych zawodów, a jednocześnie zachowywać cały entourage magii i wyjątkowości starych murów uczelni oraz obnosić się w gronostajach i otaczać blichtrem swoich wykładowców.

 
W rezultacie nasze uczelnie nie są ani jednym ani drugim. Nie potrafią wnosić niczego produktywnego do światowej pochodni oświecenia, a ich naukowcy umieją chwalić się jedynie, że na coś wpadli pierwsi, a po roku dowiadujemy się z przykrością jak nie potrafili tylko tego wykorzystać. Nie potrafią nauczać niczego praktycznego studentów, a pracodawców akurat tego dobrze nauczyli, że absolwent uczelni ma wyższe wymagania płacowe, natomiast nie jest wart więcej od maturzysty, bo nie potrafi pracować w zawodzie bez odpowiedniego przeszkolenia.

 
Nasze szkoły wyższe ze swoim skostniałym posocjalistycznym systemem podejmowania decyzji, nie są w stanie skutecznie zarządzać kreatywnością i pracowitością swoich młodych wychowanków. Dlatego nigdy nie będą mogły konkurować z dowolną uczelnią prywatną, która zdecyduje się otworzyć prawdziwy kierunek zawodowy – stać się zawodówką z prawdziwego zdarzenia. Kierunek prowadzony przez specjalistów z danej dziedziny pracujących na codzień w realnych warunkach, a nie grzejących tyłki w uczelnianych fotelach i podrywających na wyższe oceny studentki.

 
Z kolei naukowość naszych uczelni również nie ma szerokich perspektyw na rozwój. Nasi naukowcy szczycą się, że lubią pracować nad tym, co w najbliższym czasie nikomu do niczego nie będzie przydatne. Nasi doktorzy biorą minimalną liczbę doktorantów do pomocy w badaniach, a zakres tychże jest zawsze bardzo luźno związany z kierunkami rozwoju światowej wiedzy. Głównie dlatego, żeby nie trzeba było ścigać się o prymat w tej dziedzinie z konkurentami. To sprawia, że nikt niczego od nich nie chce, nikt do nich nie przyjeżdża i nie wymienia się wynikami. Przez to towarzystwo geriatryczne naszych uniwersytetów śpi spokojnie, ucząc kolejne pokolenia żaków szczytów absurdów i naukowej niepraktyczności.

 
Nie mamy więc żadnych szans w najbliższym czasie na odmianę nędznego losu setek tysięcy studentów. Nasze uczelnie bez zmian systemowych ich roli w nowoczesnym społeczeństwie dalej w kółko nauczać będą dokładnie tego, czego nie powinny – quasi zawodowego praktykowania.

 
Świat szkół wyższych poszedł do przodu. Naucza praktycznej wiedzy, a nie teoretyzowania albo zajmuje się wyrafinowanymi badaniami za ciężkie pieniądze.

 
Natomiast naszym uczelniom zostanie zgodnie z prawdą przypięta przez wszystkich inna łatka –
nikomu niepotrzebnych, pseudonaukowych, marnych – zawodówek
i mam nadzieję, że ten zaszczytny tytuł opasłych rektorów w gronostajach wreszcie nieco otrzeźwi.
 
ZibiKendo

ZAPROSZENIE: Jakże wiele osób pisze do szuflady, ile wspaniałych tekstów jest ukrytych przed Czytelnikami, ile wśród Was jest prawdziwych talentów, które do tej pory nie doczekały się odkrycia.Chcemy dać Państwu szansę, chcemy pokazać światu owoce Państwa talentu i pracy. Zapraszamy do tworzenia największej i jedynej w Polsce Biblioteki Literatury Niezależnej. W naszej wspólnej Bibliotece każdy z Państwa będzie mógł umieścić swoją książkę,tomik poezji czy zbiór opowiadań. Nikt z Państwa nie zostanie pominięty, każda pozycja znajdzie swoje miejsce, każda będzie mogła doczekać się recenzji. Przedsięwzięcia na taką skalę nie doczekały się biblioteki „tradycyjne”, ani wirtualne.Żeby móc podjąć współpracę z nami należy przesłać na nasz adres, wybrane przez siebie pozycje w jednym z dwóch formatów – pdf lub doc - o objętości nie większej niż 11 MB.Do przesyłki prosimy dołączyć albo imię i nazwisko autora, albo pseudonim artystyczny, pod jakim chce występować, a także kilka słów na temat proponowanej przez siebie pozycji, nie więcej jednak jak 5 zdań. Jeśli autor chce się jakoś przedstawić Czytelnikom prosimy również o kilka słów o sobie. Jeśli autor posiada bloga lub stronę internetową i chce je udostępnić prosimy o podanie adresu powyższych. Adres do kontaktu z nami: tosterpandory@gmail.com pod który należy również przesyłać teksty i publikacje.Naszym celem jest udostępnienie jak najszerszej publiczności Państwa dzieł bezpłatnie, nie będziemy żądali ani od Autorów ani od Czytelników żadnych opłat, czy to za umieszczanie czy pobieranie pozycji z naszej biblioteki. Jedyną rzeczą, jaka nas interesuje jest upowszechnianie na jak największa skalę nie odkrytych jeszcze słów – Waszych prac. REDAKCJA TOSTERA PANDORY - ADRES BIBLIOTEKI http://sites.google.com/site/tosterpandory/home Link znajduje się poniżej w dziale polecane strony

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Technologie