Siegam pamiecia wstecz do kampanii prezydenckiej po katastrofie smolenskiej. Ogladam material TVN-u o mieszkaniu p.o. Bronislawa Komorowskiego. Pokazuja okazala kamienice i rozmawiaja z sasiadami przyszlego prezydenta. Reporter wyraza obawe czy taka wazna persona jak pan marszalek moze czuc sie bezpiecznie pomiedzy zwyklymi ludzmi. I tu pada wymowna odpowiedz jednego z sasiadow. Panie on tu jest bezpieczny bo "my wszyscy jestesmy z resortu". Troche mi zazgrzytalo w tym momencie. O co tutaj chodzi?
Nigdy nie mialem wielkich zludzen co do osoby pana Komorowskiego. Polityk drugiego szeregu, znojnie i powoli wdrapujacy sie po szczeblach politycznej kariery. W tle chwalebna karta opozycyjna uwieczniona internowaniem i aresztowaniami. Zawsze po wlasciwej stronie, potepiajacy rezim komunistyczny.
Intelektualnie do orlow nie nalezy. Ukoronowaniem kariery mialo byc marszalkostwo w sejmie.
Nagle ni stad ni zowad, wskutek niezrozumialej volty Tuska zostaje kandydatem na stanowisko prezydenta Polski.
Praktycznie jest idealny. Przeszlosc kombatancka, sluzba dla narodu, no i to pochodzenie. Pan Komorowski na lewo i prawo chwali sie swoim arystokratycznym pochodzeniem, patriotyzmem przodkow, uczestnictwem w walce o niepodleglosc Polski. Kazdy Komorowski, ktory kiedykolwiek zasluzyl sie dla ojczyzny jest jego krewnym.
Pamietacie ta scene przed muzeum powstania warszawskiego, kiedy z potomkiem Bora-Komorowskiego nasz Bronislaw glosno perrorowal, ze dowodca tego zrywu to jego krewny i on nie pozwoli, zeby Kaczynski zawlaszczal sobie to zdarzenie?
Komorowski to dosc popularne nazwisko. Nie tak znane jak Kowalski czy Nowak ale jednak wystarczy otworzyc ksiazke telefoniczna w dowolnie wybranym miescie w Polsce, zeby zobaczyc kilkanascie czy wiecej takich nazwisk.
Ale nasz bohater zgarnia samych najlepszych, najzaczniejszych Komorowskich.
Nalezy do hrabiow i arystokratow. Sama smietanka.
Dlatego nie wierze, zeby taki polski patriota mogl sie skoligacic z rodem sluzacym wyniszczeniu narodu, w najgorszym mozliwym miejscu ministerstwu bezpieczenstwa wewnetrznego . Toc to przeciez spluniecie dla Komorowskich, z ktorych zapewne niejeden (niewazne krewny czy nie) przeszedl przez kazamaty wiezien tego urzedu. Nie moze byc to prawda i uwazam, ze pan prezydent powinien podac do sadu ludzi, ktorzy zarzucaja jego zonie to, ze jej rodzice pracowali w UB.
To sie nie godzi i jest policzkiem w twarz dla mnie, ktory uzyskal wrazenie, ze predzej Komorowski zgnije w komunistycznym wiezieniu niz splami swoj rod zwiazkiem ze zdrajcami Polski.
Wiem, wiem rodziny sie nie wybiera. Zreszta rodzina pana prezydenta jest niezwykle patriotyczna i moze byc z niej dumny i chwalic sie nia wszedzie i wszystkim, co zreszta skwapliwie robi.
Ale wybral sobie zone z zupelnie innego srodowiska. Jak do tego moglo dojsc? Czyzby mlodziencza milosc zaslepila jego serce? Czy zatracil poczucie rzeczywsitosci? Czy nie pomyslal, ze hanbi w ten sposob swoich przodkow i ich sluzbe dla ojczyzny?
Nie wierze w te wszystkie ponure historie o rodzicach Anny Komorowskiej.
Jezeli jednak okazaloby sie to prawda to wniosek jest tylko jeden. Pan prezydent po prostu jest hipokryta.
Z wyrachowania wzenil sie w sbecka rodzine aby miec miekkie ladowanie w razie jakis klopotow.
Scenariusz mogl byc nastepujacy. Dzialaj sobie synku w tym podziemiu. Wygaduj te bzdury przeciwko wladzy ludowej. Mlodosc musi sie wyszumiec. Ale wciaz pamietaj, ze zawsze masz oparcie w nas, "ludziach resortu", ktorzy w razie klopotow nie pozwola ci zginac.
Jest takie polskie przyslowie. Panu Bogu swieczke i diablu ogarek.
Czyzby to bylo motto zyciowe naszego obecnego prezydenta?


Komentarze
Pokaż komentarze (6)