Idea obywatelskiej obrony miasta pojawiła się sporo lat temu. Wiązało się to z koniecznoscią zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom zakładanych miast. Przyjęto doktrynę, że władca udzielający zgody na założenie grodu, jednocześnie wyrażał zgodę na wznoszenie stosownych umocnień warownych, aby mieszkańcy mogli bronić się przed atakiem ewentualnych najeźdźców.
Idea tego założenia była prosta. Sami mieszkańcy uczestniczyli w budowie umocnień. Do ich zaprowjektowania zapraszano najlepszych budowniczych danej epoki. Całość wykonania prac przyjmowali na siebie sami mieszkańcy a nadzór nad prawidłowym wykonaniem poszczególnych etapów powierzano cechom skupiającym rzemieślników.
Każdy z cechów obejmował w opiekę jakąś z baszt czy odcinek muró obronnych. To jego członkowie zabiegali o należyty stan powierzonego odcinka, aby nie było problemów w razie konieczności obrony grodu. W takim też czasie wszyscy stawali do walki z wrogiem. Rzemieślnicy w zależności od technologii wojennej, ćwiczyli się we władaniu łukiem, kuszą czy też i bronią palną. Tylko ich sprawność była w stanie dotrzymać pola ewentualnemu wrogowi. Stąd w czasie pokoju wzrastała popularność szkolenia w wojennym rzemiośle.
Tradycyjnie bractwa wzajemnego podnoszenia kwalifikacji strzeleckich nosiły nazwę bractwa kurkowego - bo miało to być ćwiczenie umiejętności zestrzelenia kura - czyli koguta wiatrowskazu umieszczanego na wieży kościoła.
Myślę, że powinniśmy reaktywować powszechne kursy posługiwania się bronią palną, aby ta umiejętność była powszechna. Myślę, że zawody strzeleckie można organizować niemal z każdej okazji - bo nasze narodowe święta ściśle wiażą się z wydarzeniami stricte militarnymi.
Zacznijmy od najbliższego - które będziemy obchodzić już za kilka dni - dzień Komisji Edukacji Narodowej. Przecież jest to nawiazanie do tradycji kształcenia w rzemiośle rycerskim, tradycji szkół rycerskich, tradycji królewskiego udziału w inwestowaniu w ośrodki oświaty.
Dzień 11 listopada - upamiętniający kult wielkiego wodza - Józefa Piłsudskiego, który całym swoim życiem był związany z wojaczką, z walką o wyzwolenie Ojczyzny.
Nawet święta Bożego Narodzenia - są nie tylko świętem rodziny, są także pewnym symbolem odradzania się siły, są ciągle przypominaniem o dramacie rodziny, która musiała skrywać się przed prześladowaniami.
Kolejne rocznice - już we wrześniu - to kolejne rocznice bitew, styczeń-kwiecień - także militarne rocznice, kiedy to prześladowano rodziny polskich patriotów, polskich oficerów wojskowych i policjantów.
Dramaty wydarzeń zbrodni katyńskiej popełnionej na polskich oficerach, nawet przypomnienie męczeńskiej śmierci Jezusa wiąże się z obrazem rzymskich żołnierzy czuwających nad wypełnieniem woli cesarza.
I znów kolejne rocznice różnych bitew, różnych wojen, któe zakończyć można jednym ze świat poświęconych Maryi - w dniu 15 sierpnia. Jest to szczególne święto nie tylko chrześcijańskie, ale święto cudu nad Wisłą, kiedy to odparto siły wojsk sowieckich w chwili, kiedy ich wygrana była już pewna.
Myślę, że chrześcijaństwo nieodparcie wiąże się z ciężką walką o przetrwanie, jest to ciągle wojna o wartości, wojna z przeważajacymi siłami wroga przeczącego swoim działaniem idei nauki religii chrześcijańskiej. Uważam, że tradycje bractw kurkowych, które zrzeszały lokalną społeczność w podnoszeniu kwalifikacji strzeleckich - załugują na podniesienie do najważniejszych zaszczytów w Polsce. Uważam, że bycie członkiem bractwa strzeleckiego powinno być najwyższym honorowym wyróżnieniem, zobowiązującym do szlachetnej postawy w życiu codziennym, ale też gotowości chwycenia za broń w chwili, gdyby taka nadeszła.
Proszę pomyśleć, jak będzie szanować się społecznosć, która potrafi celnie strzelać z dowolnej broni i nie tylko na wiwat, ale masowo, bez żadnych ograniczeń wiekowych. Czy nawołuję do posiadania broni palnej ? Zdecydowanie nie. Ale jestem za powszechnością strzelnic na takiej samej zasadzie, jak baró piwnych, kręglarni czy siłowni - gdzie nie tylko można ćwiczyć mięśnie, ale także można ćwiczyć celność ręki i oka.
Owszem, to kosztuje. Ale też i zużywa się. Proch strzelecki można zrobić bardzo prosto. Potrzebne są do tego soda i cukier. Jedno i drugie jest substancją dostępną powszechnie. Dlaczego wiec nie mamy używać tego do woli i nasycenia ?
Tyle, że strach będzie wyciagnąć broń w towarzystwie, któe potrafi wyrwać ja z ręki przeciwnika i użyć przeciwko niemu przez każdego z obecnych w miejscu takiej próby.
Tylko powszechna umiejętność samoobrony jest gwarancją bezpieczeństwa nas wszystkich - naszych bliskich, naszych żon, matek, naszych dzieci...
I dokładnie na takiej samej zasadzie, jak otwieramy ogródki piwne przy restauracjach, otwierajmy strzelnice wszędzie tam, gdzie jest na to miejsce. I ćwiczmy się w strzelaniu do kura. W razie potrzeby będzie jak znalazł !


Komentarze
Pokaż komentarze (2)