Jako małe dziecko uczyłem się o trudzie górnika w pocie czoła wydobywającego węgiel na Śląsku. Owszem, górniczy Śląsk znałem jako widok z okna pociągu, kiedy przejeżdżaliśmy do rodziny przez Wałbrzych. TO było dawno, kiedy jeszcze jeździły tam tramwaje. Stacja Wałbrzych Fabryczny była pełna dymu, cały Wałbrzych był miastem pyłów i sadzy. Pamiętam koksowniki, z których wysypywał się koks do wagonów kolejowych, przeznaczony do dystrybucji tego dobra na całą Polskę.
Później dowiedziałem się, że Śląsk Górniczy to Katowice, to ogromna przestrzeń zakładów wydobywających węgiel, to Barburka i górnicy w czapkach z wielkim pióropuszem. Z biegiem czasu dowiedziałem się o kolejnej górniczej osadzie położonej daleko w górach - Nowa Ruda - gdzie wydobywano szczególnie atrakcyjny surowiec...
Dalsza nauka i zainteresowania pozwoliły poznać mi bardzo bogatą górniczą przeszłość Dolnego Śląska, gdzie sam węgiel był wydobywany już w XX wieku. Wcześniej wydobywano tutaj cenne kruszce, najstarsze kopalnie wiążą sie z wydobyciem złota i są notowane już na przełomie XIV i XV wieku, są to kopalnie srebra, arsenu i powstałe w latach 20. XX w. kopalnie arsenu.
Nie jest moim celem wymienienie wszystkich miejscowości związanych z górnictwem. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na kilka wybranych ośrodków górniczych - które łączy wspólna cecha - reaktywowanie po wielu latach przerwy...[1].
Jednym z takich przykładów jest Złoty Stok - zakład górniczy znany już w XIII wieku. Wydobywano tutaj rudę arsenu, a kiedy przestała ona mieć znaczenie, okazało się to bardzo cennym złożem rud uranu - co pozwoliło na eksploatację kopalni jeszcze do lat 60. XX w. Prace poszukiwawcze złóż uranu spowodowały odtworzenie niektórych kopalń wcześniej zamkniętych.
Obecnie w części dobrze zachowanej kopalni w Złotym Stoku utworzono muzeum górnictwa, które jest bardzo interesującym obiektem na turystycznym szlaku.
Znany jest przykład z okolic Miedzianki, gdzie odtworzono w XVIII wieku kopalnię notowaną już w wieku XIII. Znane są również kopalnie sprzed kilkuset lat, które po ponownym odkryciu już w wieku XX stały się atrakcją turystyczną. Oznacza to, że jest możliwe odtworzenie kopalni nawet po kilku wiekach, i jeżeli samo złoże utraciło znaczenie gospodarcze, to sama kopalnia istnieje już tylko jako relikt, cieszy się zainteresowaniem turystycznym i może pełnić funkcje ośrodka-zabytku kultury.
W mojej ocenie są to przesłanki wielce obiecujące - bo wartość złóż węgla w kopalniach zamkniętych ze względów politycznych może być ogromna. Jeżeli do tego porównamy dwie informacje - jedna o likwidacji kopalń węgla na Ukrainie, gdyby ustał import węgla do Polski, i druga - że koszt odwadniania dawnych kopalń na Górnym Śląsku jest ogromny i nieunikniony tylko dlatego, żeby kontynuować wydobycie węgla w tych ostatnich zakładach górniczych...
Co robić ?
Myślę, że Wrocław, który posiadał swój "urząd górniczy" od niepamiętnych czasów, który posiada uczelnię kształcącą specjalistów górnictwa, który jest jednym z większych ośrodków akademickich, może stać się awangardą w kierunku reaktywacji wydobycia w zdewastowanych zakładach górniczych.
Tradycją górnictwa jest to, że pozwolenie na wydobywanie minerałów z głębi ziemi było nadaniem królewskim. Monarcha powoływał specjalnego urzędnika, który nadzorował prace górnicze i rozliczał z zobowiązań wynikających z aktu nadania. Po upadku monarchii, kiedy władzę przejął rząd kolegialny, powoływano specjalne urzędy nadzoru prac wydobywczych. Zadaniem tych urzędów było wprowadzenie rozwiązań podnoszących bezpieczeństwo pracy i racjonalną gospodarkę złożem tak, aby nie marnować cennego surowca.
Historię górnictwa na ziemiach polskich należy rozumieć w aspekcie chronologii wydarzeń [2]. Bez względu na przynależność państwową. Poza tym należy mieć na względzie odrębności związane z politycznym podziałem obszaru Polski przez państwa zaborcze. Należy również pamiętać o odrębnościach związanych z rozwojem przemysłu na przełomie XIX i XX wieku. I kolejnym okresem znaczącym dla rozwoju górnictwa jest okres już po 1945 roku - kiedy to podzielone ziemie polskie znów znalazły się w granicach jednego państwa.
Ten okres pokazuje różne podejście do przemysłu wydobywczego oraz technik stosowanych w różnych okresach. Zmiana technologi ma także swoje prawa. Podobnie, jak i ma swoje prawa polityka administracji w Polsce, która potrafiła kierować się bardzo nieracjonalnymi przesłankami.
Myślę, że bardzo starannie przeprowadzony bilans wartości złóż pozostających w górotworze i ich wartość dla rozwoju gospodarki pozwolą na ocenę kosztu wznowienia wydobycia węgla i może innych minerałów, które dotychczas nie miały znaczenia gospodarczego. Tylko racjonalne podejście do tego problemu moze dać odpowiedź na pytanie, czy warto reaktywować zlikwidowane kopalnie.
Raport NIK wskazuje na ogromny koszt odwadniania zliwkidowanych zakładów górniczych z uwagi na ważny interes zachowanych zakładów górniczych [3]. Oznacza to, że administracyjna likwidacja wyrobiska nie oznacza wstrzymania finansowania obiektu, który nie daje dochodu. Nadal trwa wypływ pieniędzy z budżetu i nie ma zwrotu wydatkowanych sum...
[3] http://www.radiomaryja.pl/informacje/nik-wysokie-koszty-odwadniania-nieczynnych-kopaln/


Komentarze
Pokaż komentarze (2)