Gargas przedstawiła trzy wersje: płyta nie dociera z Rosji do Polski albo dociera, lecz ginie. Trzecia możliwość jest w aktach, ale prokuratura nie chce jej okazywać (w programie zacytowano bliskiego jednej z ofiar katastrofy - Andrzeja Melaka, któremu prokuratura miała odpowiedzieć, że nie ma płyty).
W czwartek stanowisko w tej sprawie zajęła Naczelna Prokuratura Wojskowa. W oficjalnym komunikacie czytamy, że Rosjanie - na prośbę prokuratorów - przysłali zdjęcia z oględzin w kolorze, na płytach DVD.
Co więcej: "Wszystkie uzyskane z Federacji Rosyjskiej płyty, zawierające zdjęcia z oględzin miejsca zdarzenia, zostały załączone do akt śledztwa, do których dostęp mają strony postępowania oraz ich pełnomocnicy."
Oto skrót przebiegu ostatnich wydarzeń wokół "płyty". Czy Maciarewicz oparł swoje oskarżenie tylko na materiale reporterskim? A jeśli nie tylko, to pewnie rozmawiał z Melakiem. Chciałbym wiedzieć, kto rozsiał tę mgłę. Czy Melak, twierdząc, że prokuratura poinformowała go o zagubieniu płyty? Czy prokuratura, która co innego powiedziała Melakowi, a co innego twierdzi teraz? Prokuratura oświadczyła, że płytę posiada, ale nie wyjaśniła, czy Melak o nią pytał i jakiej odpowiedzi mu udzielono. Na razie weszliśmy w mgłę. Nie wróży to dobrze, po tym jak mecenas Rogalski meldował, przez blisko trzy lata: jesteście na kursie, na ścieżce ... można spodziewać się teraz najgorszego.
Czy istnieją dowody na to, że prokuratura odmówiła Melakowi z powodu "zagubienia" płyty? A jeśli nie istnieją, to co to oznacza? Jeśli Maciarewicz wymyślił tę historię, to po co? Czy aby następnego dnia dowiedzieć się, że mówi nieprawdę? Taki był jego plan?

Maciarewicz musiałby być samobójcą - wiedząc, że prokuratura posiada te zdjęcia, oświadczać, że ich nie posiada ... co zatem powiedział mu Melak? Co Melakowi powiedziała prokuratura?
Większa radość w niebie
Na co czekali?
Na smoleńskiej drodze



Komentarze
Pokaż komentarze