Janusz Palikot, Piotr Chmielowski i Roman Kotliński (w latach 1993-96 był księdzem) pytają: "Czy duchowni, udzielający komunii poprzez podanie jej do ust wiernego posiadają aktualne orzeczenia lekarskie? Jeśli nie, to czy podawanie komunikantu rękami nie grozi zakażeniem?"
TRAJKOTEK odpowiada: księża roznoszą na rękach liczne choroby, wystarczy zbadać zawartość flory bakteryjnej za paznokciami ... wirusy, bakterie, substancje alergizujące, roztocza, grzybice ... Za każdym razem, w kontakcie dłonie-usta następuje śmiertelnie groźne zakażenie.
Przystępujący do komunii powinni umierać najpóźniej po tygodniu od przystąpienia do stołu pańskiego. Swoim zapytaniem Ruch Palikota zwrócił uwagę na paradoks, polegający na tym, co zauważył resort zdrowia a wyartykułował wc wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki : "W literaturze naukowej i fachowej dotyczącej chorób zakaźnych u ludzi brak doniesień o przypadkach zakażeń przeniesionych w wyniku udzielania komunii". To paradoks? To cud! Cud, który trwa nieustannie, a przez to spowszechniał, przyzwyczailiśmy się do niego, nie zauważamy go ... Potrzebne dopiero było spojrzenie krytyczne kogoś z zewnątrz, obiektywne, pozbawione tendencyjności i stronniczości (Chmielowski zapewnia, że inicjatywa nie ma charakteru antyklerykalnego. - Chodzi o standardy. Warto sprawdzić, kto produkuje hostie, jaki mają termin ważności do spożycia i kto je rozdaje. Przecież idąc do restauracji, nikt nikogo rękami nie karmi!)



Czy mamy tu do czynienia z wypełnianiem się proroctwa z ew. św. Marka:"...węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie."
Posłowie RP rozpoczęli badania ... cierpliwie czekajmy na nowe informacje!



Komentarze
Pokaż komentarze