4 czerwca 2013. Dzień spinający czas jak klamra. Minęły 24 lata. Nie pamiętamy o tym, co nie jest dla nas ważne. Minister Kopacz na czele "biznesowej" delegacji polskiej składa wizytę w Chinach. Sytuacja niezręczna. Wiele można stracić, ale można także wiele zyskać. Ktoś ten termin wybrał (nic nie dzieje się przypadkiem), a jak wiadomo, mamy świetnych logistyków, jeśli chodzi o dobór terminów wizyt w zależności od celu, jaki chcemy osiągnąć. Kopacz zaś udowodniła, że świetnie odnajduje się na miejscu tragicznych wydarzeń, potrafi kopać głęboko i przesiać ziemię ziarenko po ziarenku ... nie naruszając przy tym dobrych relacji sąsiedzkich.
Na potrzeby polskiej opinii publicznej mówi się, że "Kopacz chce w Chinach szeptać o prawach człowieka".
Niech, głaszcząc delikatnie jego grubą skórę, szepce najciszej, bo jak się smok obudzi ... połknie orła z czekolady.




Komentarze
Pokaż komentarze