Kościół Katolicki w Polsce pod naporem ataków próbuje od jakiegoś czasu udowodnić, że nie ponosi odpowiedzialności za przypadki pedofilii wśród jego kapłanów. Że to czarne owce w sutannach, a KK wcale się nie przyczyniał do tego, że mogli bezkarnie dawać się udwodzić dzieciom z rodzin rozbitych przez feministki.
A przecież udowodnienie, że KK (nie tylko w poszczególnych przypadkach, gdzie znalazła się jedna czarna owca molestująca nieletnich, a potem kolejna czarna owca w kurii, która to ukrywała )- z założenia, systemowo ukrywał przypadki pedofilii, a przynajmniej takie ukrywanie nakazywał jest dość proste.
Wystarczy dokumenty watykańskie poczytać. Tak, jak zrobili to w innych krajach - w USA, w Irlandii. To z powodu jednego z nich były papież - Ratzinger - mógłby mieć problemy prawne w niektórych krajach.
To teraz krótko i na temat.
Od roku 1962 do roku 2001 obowiązywał dokument "Crimen Sollicitationis" - http://www.vatican.va/resources/resources_crimen-sollicitationis-1962_en.html
Dokument ten (dość długo będący tajną instrukcją do dostępu tylko dla kurii - "TO BE KEPT CAREFULLY IN THE SECRET ARCHIVE OF THE CURIA FOR INTERNAL USE") opisuje procedury postępowania przy niektórych przestępstwach przeciwko tajemnicy spowiedzi oraz - uwaga uwaga - w przypadkach pedofilii księży oraz ich homoseksualizmu (lub ewentualnie seksu ze zwierzętami).
Co jest najciekawsze w tym dokumencie ? Ano - nakaz zachowania tajemnicy ("secret of the holy office") prez wszystkie osoby biorące udział w postępowaniu (również ofiary i świadków). Biskup, który urzędowo dowiedział się o pedofilii (bo ktoś mu zgłosił w kuurii), a potem sam powiedział o tym policji, zamiast powiedzieć kongregacji, byłby ekskomunikowany. I to nawet 'ipso facto'. Wszystkich świadków, ofiary - osoby wezwane do postępowania prowadzonego przez KK również obowiązywała 'tajemnica świętego oficjum'.
Mówiąc w skrócie - był nakaz milczenia. Dla wszystkich wiedzących o sprawie. Pod grożbą najcięższych kar kościelnych.
To było do roku 2001.
W roku 2001 kardynał Ratzinger oraz jego eminencja Tharcius Bertone wydali z siebie w imieniu konregacji nauki wiary, a '[...]Wszystko to zostało uznane, zatwierdzone i promulgowane przez samego Ojca Świętego[...]' kolejny dokument.
Można go zobaczyć tutaj: http://www.kuria.lomza.pl/index.php?wiad=589
Dokument ten stanowił poprawę w stoskunku do poprzedniego. Ekskomunika za złamanie tajemnicy nie jest automatyczna, nadal postępowanie w sprawach pedofilii jest zastrzeżone dla kongregacji nauki wiary, dla jej "trybunały apostolskiego".
Ale wciąż całe postępowanie objęte jest 'sekretem papieskim'. W skrócie - ksiądz, biskup - podejrzewający pedofilię u jakiegoś księdza - ma dać znać Watykanowi a potem się objąć papieskim sekretem, i siedzieć cicho, dopóki nie będzie decyzji Watykanu. Wierny świecki przesłuchany w tej sprawie przez przedstawicieli KK - też ;)
Fajny jest kolejny kwiatek - co trzeba zrobić, gdy już KK przestanie się zajmować sprawą pedofilii na poziomie lokalnym (gdy Konregacja zezwoli na takie zajmowanie się):
"W Trybunałach ustanowionych u Ordynariuszy lub Hierarchów, urzędy w tych sprawach: Sędziego, Rzecznika Sprawiedliwości, Notariusza i Patrona mogą ważnie pełnie wyłącznie kapłani. Po zakończeniu w jakikolwiek sposób postępowania w Trybunale, całe akta sprawy należy jak najszybciej przesłać z urzędu do Kongregacji Doktryny Wiary."
Czyli - bez przeszukania archiwów Watykanu nie dowiemy się, ile było przypadków pedofilii wśród księży, o których KK w Polsce (i nie tylko) wiedział.
W świetle wewnętrznych przepisów KK nie tylko na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, ale równiez w ciągu ostatnich kilkunastu (od 2001 roku) naprawdę trudno obronić brak winy KK w kwestii ukrywania pedofilii. O ile w Polsce nie ma obowiązku prawnego informowania prokuratury/policji o prezęstępstwach tego typu - jeżeli nie jest się urzędnikiem/funkcjonariuszem państwowym, o tyle ułatwianie komuś ukrywania przestępstwa - jest przestępstwem. Zakazywanie informowania władz - pod groźbą jakichś sankcji 'kościelnych' - jest nakłanianiem do nieinformowania o przestępstwie - i to za pomocą groźby o odebraniu życia wiecznego ;)
Moim zdaniem to z powodu tego ostatniego dokumentu (2001) Ratzinger nie jest już papieżem. Bo w końcu by go zamknęli w którymś z odwiedzanych krajów. Albo listy żelazne przed każdą wizytą trzeba by było załatwiać, i coraz głośniej o tym by było - same problemy.... Wszystko przez wydanie instrukcji zakazującej informowania władz o przypadkach pedofilii (objęcie takich spraw 'tajemnicą papieską').
Naprawdę polscy biskupi nie widzą odpowiedzialności organizacji, która miała/ma takie wewnętrzne przepisy ? Dobre sobie...




Komentarze
Pokaż komentarze (16)