13 obserwujących
328 notek
251k odsłon
78 odsłon

AirOgrodnik - zarządzanie ryzykiem dla opornych

Wykop Skomentuj4

Marszałek sejmu - z wyuczonego zawodu ogrodnik - lubi, jak rodzina lata państwowymi samolotami.  Tak bez żadnego trybu.  Wielbiciele jego obozu dziwią się, że ktoś się tym dziwi, że kogoś to oburza.  Bo przecież samolot i tak leci, państwo żadnego kosztu nie ponosi.  Jak mówi to niedouczony propagandzista "dobrej zmiany" - dla niepoznaki nazywany dziennikarzem - to ja się nie dziwię, że tak myśli. Ale jak mówi to ktoś z grupy trzymającej władzę - jeden z "rządzących" (poseł, minister itp) - to nie mogę wyjść ze zdumienia.  Dlaczego? 

Elementarz zarządzania mówi jasno - każde ryzyko to koszt.  Nawet te nieznane, nawet takie, którym nie zarządzamy.  To elementarz. 

Jakie są ryzyka podczas podróży  rządowym samolotem?  Rzeczpospolitowym samolotem?  Kojarzy może ktoś coś z przeszłości? Jakieś wypadki?  Tupolew, czy inna CASA?  A potem kasa dla rodzin w ramach odszkodowań? 

Jeżeli ktoś zaprasza do rządowego samolotu osobę postronną to sprawia, że w razie wypadku państwo będzie musiało płacić dodatkowe odszkodowanie.  Jeśli zaprasza wbrew zasadom, mówiącym kto może być w tym samolocie i kiedy, to jest to gruba przeginka - państwo wyraziło się jasno, koszty jakich ryzyk chce ponosić - a zapraszacz postanowił to olać i dodać kolejne koszty.  Kolejne ryzyka.  To tak, jakby postanowił sobie sięgnąć do kasy w firmie, w której pracuje i wziąć coś dla siebie.  Dla rodziny :) 

Wyobraźcie sobie, co by się stało w razie wypadku podczas lotu HEAD, gdyby były w nim osoby, których nie powinno być tam być, które marszałek-ogrodnik zaprosił "na swoją odpowiedzialność".  Kto by płacił odszkodowanie za te osoby?  Ten, co zaprosił (lub jego spadkobiercy) czy państwo? 


Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka