Pan Władek Frasyniuk jest bardzo częstym gosciem na antenie TVN, a konkretnie programu MO 'Kropka nad i'.
Pytany jest przez MO o sprawy wazne, bardzo wazne, najwazniejsze i malo wazne. Wypowiada sie na kazdy temat jako znawca, swiadek historii, mądra glowa i ta spokojniejsza twarz ruchu Solidarnosc.
MO wierzy we Wladka jak katolik w Boga, albo jak pracownik ITI w swiętosc Jana Wejcherta.
Pan Władek rozsądza dla MO kto ma racje w sporach politycznych, kto jest wiarygodny a kto nie, kto jest powazny a kto nie, czego chcą ludzie a czego nie chcą, kto jest winny a kto nie, mowi jaki to PiS jest do doopy a Kaczynski jeszcze gorszy, jak to w Polsce nie rozumieją a w Szwajcarii wiedza lepiej (na przyklad o Lechu Walesie), jednym słowem mamy w panu Wladku - przynajmniej w oczach MO - sędziego, swiadka, adwokata, prokuratora, dziennikarza, opinię publiczną, papieza, popa i rabina w jednym...
A jak jest naprawdę?
Wczoraj pan Władek, czy to ze zmęczenia, czy to przez nieuwagę, wygadał sie MO, ze tak naprawde to co on moze wiedziec o tym co się działo w czasie stanu wojennego, skoro był młody, nieopierzony, miał 26 lat, wzystko dookoła dzialo sie tak szybko, ze nie miał czasu człowiek pomyslec, gonili to uciekał i tyle... No, nauczył się w pudle tyle, ze ludzie 'dzielą sie na ludzi i na cwelów'.
Panie Władku, niech pan powie, jak życ, jak głosowac i co oglądac...?


Komentarze
Pokaż komentarze (24)