Nie pomoglo slynne 'ja cie k..wa zalatwie'...
Polski Dzang Song Thaek, Grzegorz S. zostal wyrugowany z wladz partii, stracil wplywy, stanowiska i dojscie do ucha wladcy i przewodniczacego.
Na nic zdaly sie deklaracje poparcia, wspolpracy, na nic deklaracje o uznaniu jedynego, prawdziwego i niepodwazalnego przywodcy partii w osobie Donalda. Miecz Damoklesa spadl. Pani Gilotyna zaspiewala. Kat uwolnil zapadnie pod skazancem...
Grzes dolaczyl do reszty niewinnych pretendentow, ktorzy zostali wykonczeni przez usmiechajacego sie Donalda Tuska.
W koncu lider musi byc jeden, jak powiedzial wszystkim wprost na sali. Nie ma zadnych trzech tenorow, nie ma zespolu, nie ma wspolpracy. Miala nie byc partii wodzowskiej, a jest. Taki hokus-pokus. Bo wspolnie to bedzie wtedy, jak przyjdzie do rozliczenia i wziecia odpowiedzialnosci. Wtedy Tusk bedzie wskazywal wspolrzadzacych.
Poki co, spiewa pani Gilotyna i na cala PO, na wszyskich czlonkow (oprocz Zarzadui wiceprezesow) padl jeszcze wiekszy strach. Bedziemy wiec ogladac jeszcze wieksza zapalczywosc w atakowaniu opozycji i wszystkiego, co nie podoba sie Donaldowi.
Teraz czekamy jak Grzes zalatwi Donalda.
Przypuszczam, ze jak gume do zucia. Rozpakuje, wessie, zagryzie, przezuje i wypluje.
Chyba, ze do tej pory wszystkich straszyl tylko, a tak naprawde to jest z niego 'pussy'.
Miau...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)