Tylko kilka słów. Więcej zresztą nie potrzeba - wczorajsze zdarzenia z uroczystego Zjazdu NSZZ "Solidarność" w 30. rocznicę Wydarzeń Sierpniowych 1980 roku same mówią za siebie.
Premier Rządu Najjaśniejszej Pan Donald Tusk to jedyny w tym kraju mąż stanu. To prawdziwie mężny, charyzmatyczny przywódca, wyłączny gwarant bezpieczeństwa i przyszłości Najjaśniejszej. A jego wczorajsze przemówienie przejdzie do kanonu najwybitniejszych mów polskich przywódców w historii.
Nie mniejszy szacunek należy się Pani Henryce Krzywonos. Za odwagę i siłę przed 30 laty, kiedy najpierw jako pierwszy motorniczy zatrzymała tramwaj, a następnie - wspólnie z Paniami: ś.p. Anną Waletntynowicz, Aliną Pieńkowską (i jeszcze jedną kobietą) - zdołała zatrzymać i zawrócić z powrotem tysiące silnych mężczyzn - stoczniowców wychodzących do domu po zakończeniu strajku w stoczni, co zaowowcowało kilka dni później utworzeniem NSZZ "Solidarność". Później - za bohaterskie życie - po pobiciu przez SB, w konsekwencji - poronieniu i utracie możliwości posiadania własnych dzieci - za założenie rodzinnego domu dziecka i adopcję pięciorga dzieci i zwykłe - nie, nie zwykłe - godne życie prawdziwej Polki. I za wczorajsze nieplanowane, spontaniczne, prosto z serca, pełne charyzmy, przemówienie. Przemówienie, w którym Pani Henryka, nazywając rzeczy po imieniu, przywróciła naturalny porządek rzeczy.
Dziękuję, Panie Premierze. Dziękuję Pani Henryko Krzywonos. Dzięki Wam odzyskałem na nowo azymut.
Dziękuję.
Errata:
1. ś.p. Alina Pieńkowska
2. Pani Henryka Krzywonos w prowadzonym wspólnie z mężem rodzinnym domu dziecka wychowała, bądź wychowuje dotąd, w sumie 12 dzieci.



Komentarze
Pokaż komentarze (23)