6 obserwujących
61 notek
78k odsłon
  990   0

Czy Prezydent Andrzej Duda posłucha Prezydenta Andrzeja Dudy?

AFP/onet.pl
AFP/onet.pl

        Ustawy, których założeniem jest głęboka reforma wymiaru sprawiedliwości czekają już tylko na podpis Pana Prezydenta Andrzeja Dudy.  Zarówno ustawa o Sądzie Najwyższym jak i o Krajowej Radzie Sądownictwa przeszły przez Senat błyskawicznie bez poprawek. Z wypowiedzi prezydenckich ministrów wynika jasno, że skoro ustawy zostały zgłoszone przez Prezydenta to nie ma powodu, żeby Prezydent je zawetował. Rzecznik prezydencki Pan Krzysztof  Łapiński przekonuje, że wszystkie przyczyny z powodu których w lipcu Prezydent zgłosił weto, już nie występują: Tych rzeczy, z powodu których prezydent wetował ustawy w lipcu, nie ma”.

                Czy na pewno nie ma „tych rzeczy” i czy na pewno „wszystkie postulaty Prezydenta zostały spełnione”? Aby móc odpowiedzieć na te pytania należy wrócić do przyczyn lipcowej odmowy Prezydenta podpisania ustaw o sądownictwie. W przesłanym do Sejmu wniosku uzasadniającym weto do ustawy o Sądzie Najwyższym można było przeczytać:

„Nie może więc budzić wątpliwości, że dopuszczenie do wejścia w życie ustawy, której wewnętrzne postanowienia są oczywiście sprzeczne, godziłoby w autorytet państwa i uzasadniało utratę społecznego zaufania do stanowionego prawa.”

Prezydentowi chodziło o wewnętrznie sprzeczne ze sobą przepisy  art. 12 § 2  i art. 18 §  1 ustawy.  Jeden przepis przewidywał mianowicie, że Prezydentowi przedstawianych jest Przez Zgromadzenie Ogólne SN  5 kandydatów na I Prezesa SN,  a zgodnie z drugim przepisem Zgromadzenie Ogólne ma prawo przedstawić tylko 3 kandydatów. Wtedy Prezydent stwierdził wyraźnie, że „dopuszczenie do wejścia w życie wadliwej regulacji spowoduje niemożność dokonania -  zgodnego z  prawem -wyboru Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego.” Prezydent jednocześnie zarzucił ustawodawcy niestaranność  i pośpiech w przygotowaniu ustawy oraz brak upowszechnienia projektowanych przepisów. Przez ten pośpiech do ustawy wkradły się poważne błędy legislacyjne.  

Zajrzyjmy teraz do nowej ustawy o Sądzie Najwyższym, która leży na biurku Prezydenta i czeka na jego podpis. Mamy w niej niemal identyczną sprzeczność, której przyczyną znowu jest pośpiech i niechlujstwo legislacyjne. Mianowicie w art. 15 w § 2 ustawa stanowi, że Prezes Sądu Najwyższego jest powoływany przez Prezydenta po zasięgnięciu opinii Pierwszego Prezesa SN, a kandydatów przedstawia zgromadzenie sędziów danej Izby SN.  Natomiast w art. 14 § 1, który określa kompetencje Pierwszego Prezesa stanowi się, że I Prezes SN przedstawia Prezydentowi kandydatów na stanowisko Prezesa Sądu Najwyższego. Sprzeczność tych dwóch przepisów jest jeszcze bardziej rażąca niż w lipcowej ustawie i oznacza, że (cytuję słowa Prezydenta z lipca): „dopuszczenie do wejścia w życie wadliwej regulacji spowoduje niemożność dokonania -  zgodnego z  prawem - wyboru Prezesa Sądu Najwyższego.”
Jeden przepis mówi, że kandydatów na Prezesów SN przestawia Prezydentowi zgromadzenie sędziów danej izby , a drugi przepis określa, że kandydatów przedstawia Prezydentowi I Prezes SN. To w końcu jak? Przypominam, że Prezydent wymienił w lipcu tę sprzeczność jako pierwszy powód zastosowania weta. To czy prawdą jest to, co powiedział rzecznik Łapiński, że wszystko jest już ok? Podpis Prezydenta będzie oznaczał, że chyba wypiera się własnych słów?

Inny powód, dla których w lipcu Prezydent odmówił podpisania ustawy o Sądzie Najwyższym to fakt, że ustawa o „Sądzie Najwyższym nie odnosi się do wpływu regulacji dotyczących sędziów Sądu Najwyższego na status sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego” . Nowa (stara) ustawa o Sądzie Najwyższym też się do tego nie odnosi i co? I nic, w końcu „wszystkie postulaty Prezydenta zostały spełnione”.

Jeżeli chodzi o Ustawę o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, to Prezydent zgłaszając weto wskazywał na konieczność eliminacji „piętnowanej w doktrynie, patologii polegającej  na nadreprezentacji w Krajowej Radzie Sądownictwa przedstawicieli sądów wyższych szczebli instancyjnych” (cytat z uzasadnienia do weta). I co? Nowa/stara ustawa ponownie nie wyklucza, że do składu Krajowej Rady Sądownictwa nie zostaną w ogóle wybrani sędziowie określonego rodzaju sądów albo że np. liczba sędziów sądów rejonowych, nie będzie oddawała proporcji, jeżeli chodzi o liczebność poszczególnych grup tworzących środowisko sędziowskie. Zabrakło przepisu, który wprost zapewniałby, pluralizm oraz, że w Radzie znajdą się przedstawiciele sądów zaliczanych do różnych pionów i szczebli sądownictwa. A tego przecież chciał Pan Prezydent…

Na koniec z innej beczki: głowię się i głowię ale nadal nie rozumiem z jakiego powodu parlament nie chciał wprowadzić wymogu niekaralności w stosunku do ławników Sądu Najwyższego.

Lubię to! Skomentuj24 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka