Niezależnie od tego, kto co sądzi o przyczynach tragedii smoleńskiej, jeśli uznajemy, że Polska jest w UE i idzie za tym przyjęcie europejskich wzorców w polityce, musimy tolerować tzw. "odpowiedzialność polityczną" za działania swoje oraz podwładnych. Jak to jednak wygląda w przypadku sprawy Smoleńska?
Wszyscy ci, którzy ponoszą co najmniej "odpowiedzialność polityczną" za tragedię, nie dość, że nie zniknęli z życia publicznego, są nagradzani nowymi stanowiskami i awansami służbowymi!
Słyszymy np., że PO szykuje miękkie lądowanie dla ministra obrony Bogdana Klicha - ma zostać senatorem. Chodzą słuchy, że do Sejmu ma za to kandydować Jerzy Miller. Szefem kampanii wyborczej PO i murowanym kandydatem do nr 1 na bydgoskiej liście poselskiej tego ugrupowania jest szef MSZ Radosław Sikorski. Wszyscy oni ponoszą tzw. "odpowiedzialność polityczną" ws. Smoleńska - to bowiem w kompetencjach ich oraz ich podwładnych znajdowała się bowiem organizacja lotu oraz wizyty Lecha Kaczyńskiego i pozostałych członków polskiej delegacji w Rosji.
Łaski ze strony władzy doświadczają także wojskowi bezpośrednio związani ze sprawą. Drugą gwiazdkę generalską dostał szef odpowiedzialnego za ochronę m.in. prezydenta Biura Ochrony Rządy - gen. Marian Janicki.
Najbardziej żenująca dla mnie jest jednak wiadomość, jaką serwują nam dziś media odnośnie akredytowanego przy MAK (którego raport ws. Smoleńska oburzył nawet polityków PSL i PO) płk Edmunda Klicha! Szykuje się on bowiem na.... start w wyborach do Senatu!
Jego zachowanie i ostatnie wypowiedzi ws. katastrofy pominą milczeniem. Zachęcam za to poszukania na jego temat więcej informacji w Internecie. Zapoznać się warto np. z tym:
http://www.bibula.com/?p=30710




Komentarze
Pokaż komentarze (4)