Media głównego nurtu znów mają czym żyć! Jak emocjonalnie donoszą przekszykując się jedne przez drugiego, chcąc zapewne, aby ich głos w wysługiwaniu się władzy był zauważony, KRRiT ponoć nie dopatrzyła się manipulacji w programie Tomasza Lisa, w którym zaprezentował on nagrania ze zjazdu USOPAŁ.
Oczywiście w mediach tych próżno szukać informacji o tym, że KRRiT to organ skaładający się z wybranych głosami koalicji PO-SLD-PSL tak "wybitnych" i "niezależnych" osobistości jak: b. działacza Unii Wolności, a potem PO Jana Dworaka, b. senatora SLD Witolda Grabosia, b. członka PO i dyrektora biura prasowego Bronisława Komorowskiego - Krzysztofa Lufta, zgłoszonego przez SLD Sławomira Rogowskiego oraz b. senatora PSL Stefana Pastuszki.
Trudno, aby Rada w takim składzie znalazła manipulacje w tak otwarcie prorządowym programie. Warto też przypomnieć, że Rada jeszcze niedawno zagrożona była rozwiązaniem i tylko dzięki decyzji Bronisława Komorowskiego udało się jej obronić stołki.
Tomasz Lis dostał więc od KRRiT zielone światło dla swej "rzetelnej" i"obiektywnej" pracy dziennikarskiej! Już to wykorzystuje! Napisał niedawno tekst, w którym oburza się, że ktoś śmie kwestionować prawo do startu w wyborach senatora PO i jednego z głównych "autorytetów" TVN Krzysztof Piesiewicza, który schował się za immunitetem przed zarzutami o posiadanie narkotyków.
Warto też zwrócić uwagę, że "niezawisły" sąd nakazał dziś prof. Jarosławowi Rymkiewiczowi przeproszenie "Gazety Wyborczej" za słowa, że jej redaktorzy to "duchowi spadkobiercy Komunistycznej Partii Polski". Nie wiem, czy sądowi chciało się sprawdzić jakie rodowody mają niekórzy czołowi dziennikarze tej gazety. Ale uźródłowione informacje o związkach ich oraz ich rodzin można łatwo znaleźć w Wikipedii....




Komentarze
Pokaż komentarze (1)