"Zaciskająca się pętla" - tak "Gazeta Wyborcza" tytułuje duży artykuł, w którym udowadnia, że Andrzej Lepper popełnił samobójstwo. W tym samym dniu gazeta ciska gromy we wszystkich, którzy próbowali szukać innych możliwości śmierci byłego wicepremiera! Widać, że medium temu bardzo zależy, aby wersja o samobójstwie została przyjęta jako obowiązująca!
"Wyborcza" ma jednak pewien problem: jej tezy są sprzeczne z wypowiedziami osób, które jako "przyjaciół Leppera" lansuje bratni TVN! W dodatku co najmniej jedna z nich jest całkowicie absurdalna!
W "Gazecie Wyborczej" możemy przeczytać oto m.in. takie zdanie:
"Gdy Andrzej Lepper zawieszał sznur w swoim gabinecie przy Alejach Jerozolimskich, nie mógł nawet zamknąć drzwi, bo elektroniczne zamki wysiadły po odcięciu prądu"
To oczywiście ma pozwolić czytelnikom na wczucie się w tragiczny los Leppera, który według tego co podaje "Gazeta" musiał żyć w skrajnej nędzy! Nie miał nawet prądu! To miało skłonić go do skończenia ze sobą. Dziennikarze "Gazety Wyborczej" piszący te słowa musieli jednak niedokładnie śledzić doniesienia o kulisach śmierci Leppera!
Gdyby przeczytali ten oto artykuł (patrz niżej) dowiedzieliby się, że a dniu śmierci Leppera w jego gabinecie włączony był telewizor! Zatrzymana w nim o godz. 13:15 stopklatka (podczas konferencji Donalda Tuska) jest dowodem w sprawie! "Wyborcza" twierdzi, że Lepperowi odcięto prąd. Czyżby więc u Leppera telewizor działał bez prądu?!
Zobacz też:
http://www.wprost.pl/ar/256741/Zdjecie-telewizora-Leppera-nowym-dowodem-w-sledztwie/
Kolejne sprzeczności dotyczą samych zamków elektronicznych! "Wyborcza" twierdzi, że nie działały! To znaczy, że pokój, w którym przebywał Lepper i w którym potem znaleziono jego ciało był cały czas otwarty! Co więc ma znaczyć wypowiedź Janusza Maksymiuka, który twierdził, że gdy do Leppera przyszła dziennikarka TVN, próbował się z kim skontaktować. Miał dzwonić, nawet słyszeć, że telefon w pokoju Leppera dzwoni, ale nikt nie podnosił słuchawki. Maksymiuk mówi, że jedyne co mógł zrobić więcej to wyważyć drzwi do pokoju Leppera! Jednak tego nie zrobił. W rozmowie z dziennikiem "Polska The Times" mówi dlaczego:
"Ale jak ja mogłem wyważać drzwi do prywatnego mieszkania szefa?"
Czy Maksymiuk rozważał więc wyważenie otwartych drzwi?! Słowa Maksymiuka przeczą wersji "Gazety Wyborczej" także w innej sprawie! "Wyborcza" pisze bowiem:
"Na złe przy szefie zostało już tylko kilkoro działaczy i najwierniejsza przyjaciółka - wódka"
Przekaz "Wyborczej" znajdujący się między wierszami jest jasny! Gazeta sugeruje, że Lepper w ostatnim czasie dużo pił, więc możliwe, że na "niepodobny do (trzeźwego) Leppera" pomysł, aby się zabić wpadł, gdy był pijany. Tymczasem Maksymiuk w "Faktach po Faktach" jasno stwierdził, że były wicepremier dbał o zdrowie, uprawiał sport, nie palił papierosów i nie nadużywał alkoholu.
Badanie przeprowadzone po śmierci Leppera nie stwierdziło w jego organiźmie alkoholu. Ciekawa jest także inna rzecz: TVN24 przedstawia Maksymiuka jako "przyjaciela i najbliższego współpracownika Leppera". Dla "Gazety Wyborczej" "najbliższym" jest za to kierowca. Dla jeszcze innego medium tym "najbliższym" okazał się jeszcze ktoś inny....
Rola "Gazety Wyborczej" w sprawie kreowania opinii o śmierci Leppera jest bardzo zastanawiająca! Już w sobotę na pierwszej stronie tego pisma bił w oczy wielki tytuł "Samobójstwo Andrzeja Leppera". Redakcja musiała więc mieć wiedzę większą nawet od policji czy prokuratury, bowiem te mówiły wówczas jedynie, że samóbjstwo jest "najbardziej prawdopodobną przyczyną śmierci Leppera". Sekcja zwłok została przecież wykonana dopiero w poniedziałek!
Poddane analizie cytaty z "Gazety Wyborczej" pochodzą z artykułu "Zaciskająca się pętla. Ostatnie 48 godzin Andrzeja Leppera", którego autor na portalu wyborcza.pl jest podpisany jako "sand".



Komentarze
Pokaż komentarze (11)