Antyaferzysta Antyaferzysta
1619
BLOG

Dość opluwania prof. Ryszarda Bendera!

Antyaferzysta Antyaferzysta Polityka Obserwuj notkę 26

Gdybym spośród żyjących polityków miał podać nazwisko osoby najbardziej agresywnie i równocześnie najbardziej niesprawiedliwie opluwanej, nie musiałbym się zbyt długo zastanawiać. Owszem, jest klika osób, które zajmują czołowe miejsca w tym rankingu, jednak moim zdaniem bez wątpienia najbardziej bezpardonowo propaganda mediów głównego nurtu usiłuje zniszczyć prof. Ryszarda Bendera!

Prof. Bender jest oskarżany przez "Gazetę Wyborczą", TVN i inne media głównego nurtu o bardzo wiele rzeczy. Jednak gdy dokładnie zapoznamy się z tymi "zarzutami", dochodzimy do wniosku, że są to wyssane z brudnego palca kłamstwa, które rzuca się na człowieka niewygodnego, bowiem pozostającego poza układami polityczno-towarzyskimi i niebojącego się mówić tego, co myśli. Wystarczy zerknąć na jego biografię.

Ryszard Janusz Bender urodził się 16 lutego 1932 roku w Łomży. Pochodzi z katolickiej rodziny zasłużonej w walkach z bolszewikami. Jego matka wywodziła się z rodziny szlecheckiej. Ojciec, działający w podziemnym ruchu narodowym został zamordowany przez Niemców w 1944 roku.

Jako dziecko Bender został wydalony ze znajdującej się pod sowiecką okupacją szkoły za nieprzyjęcie czerwonej chusty z rąk komunistycznego deputowanego Rady Najwyższej ZSRR Jana Turlejskiego i jego żony, działaczki KPP, PPR i PZPR Marii Turlejskiej, która mimo udziału w fałszerstwach wyborów w PRL, po 1989 roku współpracowała z "Gazetą Wyborczą" - jak twierdzi Piotr Lisiewicz w "Nowym Państwie", udało jej się to dzięki wieloletniej znajomości z Adamem Michnikiem.

Po wojnie Bender ukończył szkołę średnią. Działał też w niezależnym od komunistów harcerstwie. Był drużynowym 5 Drużyny Harcerskiej. Podczas likwidacji tej struktury przez władze, został zatrzymany przez UB i wraz z innymi jej członkami był przetrzymywany w piwnicach Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa. Za nieposłuszeństwo wobec władzy, nie uzyskał niezbędnego do dostania się wówczas na studia prawnicze tzw. "typowania". Z tego powodu podjął studia historyczne na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, gdzie typowanie nie obowiązywało. 27 stycznia 1955 ukończył je, uzyskując tytuł magistra historii.

Jesienią 1956 wraz z m.in. Przemysławem Górnym, Karolem Głogowskim i Adamem Pleśniarem utworzył Związek Młodych Demokratów - pierwszą organizację antykomunistycznej opozycji w PRL. Bender był członkiem zarządu głównego ZMD i jej szefem w Lublinie. Był wówczas inwigilowany przez organa bezpieczeństwa PRL. Po rozwiązaniu ZMD wraz z m.in. Górnym odmówił wstąpienia do posłusznego wobec komunistów Stronnictwa Demokratycznego.

W 1959 ukończył pracę doktorską, której nie pozwolono mu obronić na KUL. Udało mu się jednak ją obronić na Uniwersytecie Warszawskim i 24 stycznia 1961 uzyskał tytuł doktora. W 1969 obronił również na tej uczelni habilitację. Tytuł profesora nauk humanistycznych otrzymał 18 października 1985 roku. Jego awanse zawodowe były wielokrotnie opóźniane i utrudniane przez władze PRL.

Od 1970 do 1975 był prodziekanem Wydziału Nauk Humanistycznych KUL, a od 1981 do 1987 dziekanem tego wydziału. Od 1974 do 1977 był sekretarzem generalnym Towarzystwa Naukowego KUL. Od 1969 do 2002 kierował Katedrą Historii Nowożytnej KUL. W latach 90. wykładał również m.in. w Wyższej Szkole Dziennikarstwa im. M. Wańkowicza oraz na Akademii Polonijnej w Częstochowie. Od 2002 do 2005 kierował Katedrą Historii w WSP TWP w Warszawie. W 2006 został wykładowcą WSKSiM w Toruniu.

Publikował w licznych katolickich pismach. Po 1956 pisał m.in. w "Więzi", z której odszedł w 1967 oraz w "Tygodniku Powszechnym". W 1965 nawiązał współpracę ze środowiskiem paryskiej "Kultury" Jerzego Giedroycia. Współpracował też z wieloma chadeckimi politykami przebywającymi na emigracji. W 1967 roku wszedł w skład rady związnego z warszawskim KIK-iem Ośrodka Dokumentacji i Studiów Społecznych.

W 1969 został redaktorem pisma "Chrześcijanin w świecie". Od 1981 do 1995 pisał dla katolickiego tygodnika "Ład". Był także publicystą "Niedzieli" i "Głosu", założonego przez współtwórcę KOR Antoniego Macierewicza. W 1976 utworzył wraz z innymi profesorami KUL Klub Inteligencji Katolickiej w Lublinie. Do dziś jest jego prezesem.

W latach 70 zasiadał w lubelskiej radzie narodowej, w której udało mu się wielokrotnie obronić KUL przed destrukcyjnymi dla uczelni pomysłami PZPR. Od 1976 do 1980 i od 1985 do 1989 był bezpartyjnym posłem na Sejm, z puli przeznaczonej dla środowisk katolickich. Zasiadając w parlamencie miał odwagę głośno domagać się większych praw dla opozycji oraz jako pierwszy poruszył na forum Sejmu sprawę Katynia, o którym w PRL mówić nie wolno było. Był też pierwszym, który złożył wniosek o zmianę nazwy z "Polska Rzeczpospolita Ludowa" na "Rzeczpospolita Polska". W mowach sejmowych mówił m.in. tak:

"W tej Wysokiej Izbie musi zostać wypowiedziane słowo Katyń. Tego wymaga honor narodu polskiego, jego męczeńskie dzieje w latach ostatniej wojny. Wypowiadam je w przekonaniu, że kompetentne czynniki rządowe zadbają, ażeby jak najszybciej wszelkie okoliczności dotyczące Katynia zostały dogłębnie, z troską o prawdę, wyjaśnione. Wyjaśnić należy również cały splot spraw związanych z paktem Ribbentrop - Mołotow z 23 sierpnia 39 roku i z jego tragicznymi dla Polski następstwami, z 17 września 1939 roku, z wywózkami na Sybir wielotysięcznej rzeszy Polaków ciągnącymi się aż po 1941 rok. Są w tej Izbie osoby, które boleśnie doświadczyły tych wywózek"

Od 1980 Bender działał w NSZZ "Solidarność".Równocześnie zasiadał we władzach Polskiego Związku Katolicko-Społecznego, z którego odszedł po przejęciu organizacji przez kręgi posłuszne PZPR w 1983. W latach 80. wchodził w skład Rady Naukowej Episkopatu Polski. Następnie był członkiem Komisji Episkopatu "Iustitia et Pax". Od 1988 do 1989 był współprzewodniczącym Chrześcijańsko-Demokratycznego Klubu Myśli Politycznej w Warszawie. W 1980 otrzymał nagrodę naukową ODiSS im. Kard. Stefana Wyszyńskiego.

W 1989 wszedł w skład Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie. Popadł jednak w konflikt z lewicowo-liberalną częścią opozycji, która potem utworzyła Unię Demokratyczną i Unię Wolności, w wyniku czego nie znalazł się na listach wyborczych Komitetu. Mówił m.in.:

"Lewica laicka w „Solidarności” walczyła o to, by nikt spoza jej kręgu nie znalazł się na listach Komitetu Obywatelskiego. Wówczas odzywały się głosy, że to błąd, że Komitet, powinien być matką różnych ugrupowań opozycyjnych. Pogląd taki wyrażał podobno również obecny premier - pan Tadeusz Mazowiecki. Ale tam dominowali ludzie o poglądach lewicowych, stąd można zrozumieć ich sympatię do PPS, która stała się bliższa Komitetowi Obywatelskiemu niż chadecja, KPN czy, grupy narodowe. Pominięto też PSL, ograniczając się do „Solidarności” RI"

Jednym z tych, którzy ostro oponowali przeciw Benderowi był późniejszy parlamentarzysta UD Mazowieckiego i stronnik Św.P. abp Józefa Życińskiego, Jerzy Kłoczowski. Tak mówił o nim prof. Bender:

"Zbyt poważnie traktuję mandat, wolę tysięcy wyborców, którzy podpisali moje listy i przyszłą rolę Sejmu w państwie, aby rezygnować z walki o wybór. Niedawno złożył mi ją (propozycję rezygnacji z kandydowania) telefonicznie przewodniczący Komitetu Obywatelskiego „Solidarności” w Lublinie Jerzy Kłoczowski. Argumentował, że „Polska tego wymaga”. Nie mieszajmy do tego ojczyzny. Po prostu Kłoczowski nie jest moim entuzjastą. Wcześniej przesłałem do Komitetu Obywatelskiego „Solidarności” w Lublinie list, w którym zaproponowałem, że chciałbym kandydować do Sejmu z ramienia Solidarności (...) Tym bardziej, że Lech Wałęsa dawał mi wielokrotnie dowody swego zaufania i poparcia. Jeszcze parę tygodni temu zapewniał mnie, że bardzo liczy na moje doświadczenie poselskie w nowym Sejmie. List mój został odczytany na posiedzeniu w mojej obecności (...) Zostałem jednak zachęcony przez wiele osób duchownych i świeckich oraz jednoznacznie wsparty przez klub Chrześcijańsko-Demokratyczny i KIK w Lublinie. Te środowiska zebrały za moją kandydaturą ponad 26 tys. podpisów. Takie powszechne poparcie przekonało mnie, że powinienem kandydować. "

Od 1989 do 1990 był wiceprezesem Stronnictwa Pracy, kierowanego przez mec. Władysława Siłę-Nowickiego, obrońcę w procesach politycznych. Wspierał również mecenasa, którego również nie umieszczono na listach KO "S." w kampanii wyborczej 1989. Po jego klęsce, Bender mówił:

"Mec. Siła-Nowicki przegrał z Kuroniem, który nigdy nie ukrywał swych lewicowych przekonań, byłym prominentem partyjnym z czasów, gdy mecenas Nowicki przebywał w więzieniu za przekonania polityczne"

Od 1990 do 1991 pełnił funkcję wiceprezesa w Chrześcijańsko-Demokratycznym Stronnictwa "Zjednoczenie". W 1991 został senatorem RP z listy Wyborczej Akcji Katolickiej w Łomży. Przewodniczył klubowi senatorskiemu ZChN. W 1995 przeszedł do ROP Jana Olszewskiego, a od 1998 do 2003 przewodniczył radzie naczelnej Ruchu Katolicko-Narodowego Antoniego Macierewicza. Przewodniczy Krajowemu Sekretariatowi SOS dla Radia Maryja.

W 1992 nazwał Jerzego Urbana "Goebbelsem stanu wojennego", za co rzecznik rządu PRL przez lata ciągał go po sądach. Ostatecznie, po 12 latach Sąd Najwyższy uznał, że prof. Bender nie musi przepraszać Urbana za te słowa. Był jednym z nielicznych, którzy nie bali się nazwać tego niezwykle wpływowego magnata medialnego i milionera po imieniu. Mówił m.in.:

"Dziwię się, że takiego człowieka media ukazują bez stwierdzenia, że jest on winny terroryzowania propagandą Narodu Polskiego. Ten człowiek nie powinien mieć innej możliwości jak przeproszenie, jeśli w ogóle by się na to zdobył"

"On słownie terroryzował Naród, tak jak ZOMO terroryzowało go fizycznie"

W 1993 prezydent Lech Wałęsa powołał prof. Bendera w skład Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, której przewodniczył od marca do lipca 1994 roku. Od 1998 do 2005 zasiadał w Sejmiku Województwa Lubelskiego. W 2003 roku został wiceprzewodniczącym rady politycznej Ligi Polskich Rodzin. W 2005 liczbą 89 813 głosów został wybrany senatorem RP. W 2007 uzyskał 168 651 głosów i jako kandydat Prawa i Sprawiedliwości uzyskał reelekcję.

W 2006 prof. Bender został oddelegowany przez Senat RP jako poseł do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Został również przewodniczącym Senackiej Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą. Pełniąc tą funkcję odbywa wiele spotkań z przedstawicielami Polonii, w tym także brał udział w zjeździe jednej z największych organizacji polonijnych świata - Unii Stowarzyszeń i Organizaji Polskich w Ameryce Łacińskiej (USOPAŁ),  za co jest systematycznie agresywnie atakowany przez środowiska "Gazety Wyborczej" i TVN.

Prof. Bedner jest także wściekle atakowany za swoje poglądy: narodowe, patriotyczne, katolickie, antysocjalistyczne. Nic dziwnego, że takie wypowiedzi profesora spotykają się z histerią "Wyborczej" czy TVN:

"Co sekundę jedno dziecko jest zabijane na skutek tzw. procesu aborcji. Stolica Apostolska wezwała do wprowadzenia moratorium na zabijanie nienarodzonych dzieci. Takie moratorium na wykonywanie kary śmierci na skazanych kryminalistach zostało kilkanaście lat temu szeroko zaakceptowane w świecie. O ile ważniejsze byłoby moratorium na zabijanie niewinnych dzieci"

"Gazociąg Północny byłby jak bomba tykająca pod powierzchnią Bałtyku. Przedstawiłem wszystkie te wątki na forum Rady Europy i poprosiłem przewodniczącego Rady o konkretną odpowiedź, czy RE winna zwracać większą uwagę na ewentualną klęskę ekologiczną, która nas czeka, jeśli Gazociąg Północny powstanie."

"W przeszłości socjaliści (narodowi i międzynarodowi) oraz komuniści popełniali błędy, przez które cierpiały miliony. Dzisiejsi socjaliści chcą narzucić swoje poglądy krajom, wyznającym prostą prawdę, że ludzie są ludźmi."

"W traktacie lizbońskim wszystko jest niezgodne z konstytucją. Mówi ona, że prawo innego państwa nie może być pierwsze przed polskim prawem. Tymczasem traktat nadaje osobowość prawną Unii Europejskiej, która stanie się w ten sposób państwem. Kompetencje państwowe możemy przekazać tylko organizacji międzynarodowej."

""O zbrodniach sowieckich trzeba mówić głośno, ale pamiętając o Katyniu - najboleśniejszej dla Polaków sprawie - nie można pominąć tego wszystkiego, co zbrodnie te poprzedziło. Deportacje Polaków, głównie do Kazachstanu, z najpierw zagrabionych perfidnie okręgów, które miały dać rozwój ludności polskiego pochodzenia, a które po traktacie ryskim znalazły się w ramach ZSRR, były efektem planowej polityki eksterminacyjnej. Sowieci, widząc, że Polaków nie da się zapalić internacjonalizmem, postanowili dokonać zbrodni wysiedlenia, nie mówiąc o tych, których wcześniej wymordowano

"Usunięcia krzyża z Oświęcimia oficjalnie żądają środowiska ateistyczne i niektóre żydowskie, które w Polsce są bardzo hałaśliwe. Prym wiodą Stanisław Krajewski – wnuk założyciela Komunistycznej Partii Polski, Adolfa Warskiego i Konstanty Gebert – wnuk działacza komunistycznej partii w USA."

Wobec prof. Bendera wytoczono potężna działa. Kaliber wyssanych z palca zarzutów był ogromny. Systematycznie oskarża się go - wbrew prawdzie - o rzekome negowanie zbrodni hitlerowskich. Media liberalni-lewciowe te bezpodstawne oskarżenia powielały wiele razy. Kto słyszał natomiast to wyjaśnienie profesora Bendera:

"W nawiązaniu do ponawianych w kampanii wyborczej insynuacji pod moim adresem, jakobym był kłamcą oświęcimskim, pragnę przypomnieć, że są one związane z następującymi wydarzeniami. Siedem lat temu młodzieżówka Unii Pracy złożyła doniesienie do prokuratury o rzekomym popełnieniu przeze mnie czynu określanego mianem kłamstwa oświęcimskiego, zabronionego artykułem 55 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 roku o Instytucie Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Prokuratura po przeprowadzeniu postępowania sprawę umorzyła ze względu na fakt, iż nie popełniłem takiego czynu. Zarzut wiązał się z tym, że w audycji radiowej zacytowałem fragment wspomnień Jerzego Stadnickiego pt. „Mój pamięciowy obraz Oświęcimia”, wydrukowanych w „Zeszytach Historycznych” nr 128, 1999 r. wydawanych przez Instytut Literacki w Paryżu, kierowany przez śp. Jerzego Giedroycia (którego znałem i w redagowanej przez niego „Kulturze” pisywałem). Oskarżenie mnie o kłamstwo oświęcimskie jest szczególnie nikczemne, ze względu na fakt, iż wielu członków mojej rodziny było w niemieckich obozach więzionych. Nie wszyscy przeżyli"

Ryszard Bender jest żonaty z Marią (ur. 20.01.1936 w Białej Podlaskiej), która jest mikrobiologiem. Mają troje dzieci.

Źródła podanych informacji:

http://www.ryszardbender.pl/biografia.html

http://nauka-polska.pl/dhtml/raporty/ludzieNauki?rtype=opis&objectId=48629&lang=pl

http://assembly.coe.int/ASP/AssemblyList/AL_MemberDetails.asp?MemberID=5704

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard_Bender

http://pl.wikiquote.org/wiki/Ryszard_Bender

 http://pl.wikipedia.org/wiki/Maria_Turlejska

Moim celem jest przypominanie, nagłaśnianie i napiętnowanie afer mających miejsce w życiu politycznym. Chcę uczciwej i pozbawionej aferzystów klasy politycznej.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (26)

Inne tematy w dziale Polityka