Św.P. Andrzej Lepper być może przewraca się teraz w grobie słysząc nieustanne porównywanie jego osoby do Janusza Palikota. Samoobrona przy Ruchu Palikota była jednak wiele poziomów cywlizacyjnych wyżej!
Oczywiście wspólne jest to, że obie partie swój sukces zawdzięczają temu, że były potrzebne i pozwolono im dostąpić zasiadania w parlamencie. Styl i poziom są jednak zupełnie inne!
Samo porównanie osobowości liderów już jednoznacznie pokazuje, że nia ma tu podobieństw! Andrzej Lepper - choć znalazł się pod kontrolą służb i wiele razy musiał się podporządkowywać ich decyzjom, nie był człowiekiem którego ktokolwiek poza komornikiem licytującym chłopskie gospodarstwa mógł się obawiać!
Jako katolik mocno akcentował przywiązanie do wiary, Kościoła i tradycji chrześcijańskiej. Nawet w tych okresach, gdy odwoływał się do elektoratu lewicowego, na każdym kroku zaznaczał, że jego koncepcja lewicy oznacza koncepcję lewicy narodowej, lewicy katolickiej czy szerzej mówiąc lewicy patriotycznej.
W 2002 roku głównym akcentem kampanii Samoobrony były słowa skierowane do jej działaczy przez Papieża Jana Pawła II. W swej książce Lepper opublikował zdjęcie z audiencji u Ojca Świętego z komentarzem "Na kolanach jedynie przed Papieżem".
Nastąpiło wieć wskazanie autorytetu, który byłby w stanie Leppera powstrzymać. Lepper pokazywał jasno ograniczenie wiarą i nauczaniem Kościoła. Choć zdarzało się, że je łamał, trzeba przyznać, że Samoobrona zawsze w ważnych sprawach głosowała zgodnie z nauką Kościoła, choćby wtedy, gdy to część posłów Leppera wraz z Markiem Jurkiem i LPR zgłosiła słynny projekt konstytucyjnej ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci.
Palikot takich wartości nie uznaje! Nie ogranicza go nic. Jest więc zdolny do wszystkiego, a odrzucając nauczanie Kościoła równocześnie odrzuca wszelkie moralne zasady z niej wynikające. Można więc się spodziewać po nim wszystkiego, w tym także najgorszego.
Warto również porównać polityków, którzy w 2001 roku weszli do Sejmu z Lepperem i tych, którzy 10 lat potem wprowadził Palikot.
Wśród czołówki Samoobrony obok skompromitowanej frakcji postkomunistycznej była także i ta całkiem pozywtywna o profilu prawicowo-katolicko-patriotycznym, do której zaliczyć można b. działaczkę dolnośląskiej "Solidarności" Genowefę Wiśniowską, która zawiedziona Wałęsą poszła do Leppera; ważne postaci w "Solidarności Rolników Indywidalnych" Wojciecha Mojzesowicza i Józefa Laskowskiego; działacza "Solidarności" z Lubelszczyzny Józefa Żywca, który w 1991 został szefem lubelskiej Samoobrony czy jego zastępcę Bogusława Warchulskiego - działacza katolickiego i społecznego, organizatora pielgrzymek rowerowych do Rzymu, który załatwił Lepperowi audiencję w Watykanie.
Potem do tej grupy dołaczyli jeszcze b. prezes prawicowego ZChN Ryszard Czarnecki, b. polityk Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego i Polskiego Porozumienia Chrześcijańskich Demokratów mec. Marek Czarnecki czy ministrowie z AWS, ZChN i SKL, których za sprawą Artura Balazsa Samoobrona rekomendowała do rządu Jarosława Kaczyńskiego.
W przypadku Palikota mamy za to połączenie tej najgorszej części Samoobrony - neoMisztali, neoRutkowskich i neoŁyżwińskich, do spółki ze związanymi z "NIE" Urbana propagadnystami rodem z PRL, którzy omamiali Leppera i wpychali go w łapy służb połączyli się w Ruchu Palikota ze wszelkiej maści przedstawicielami najbardziej radykalnej obyczajowej lewicy, których Lepper mocno atakował, zarzucając łamanie elementarnych zasad wynikających z polskiej traducji
Chodzi tu o otaczenie się Palikota działaczami gejowskimi, transsekuaslistami i antyklerykałami. Grupa ta całkowicie odrzucająca tradycję, na której zbudowano państwo polskie oraz niechcąca przyjąć zasad moralnych wynikających z nauki Kościoła stanowi realne zagrożenie dla wszystkich Polaków myślących kategoriami takimi jak "Bóg, honor, Ojczyzna" czy też mówiąc wprost: dla katolików, któzy muszą być gotowi na realny powrót państwowego antyklerykalizmu, którzy wspierający dziś Palikota: Urban i Jaruzelski prowadzili w okresie PRL.



Komentarze
Pokaż komentarze (31)