Teoretycznie wiem, że chrześcijan jest najwięcej na świecie. Nie ma sensu spierać się co do głębokości wiary ich wszystkich, bo w końcu wyznawcy innych religii też są różni. Ale jeśli chodzi o praktykę najlepiej to widać, kiedy człowiek wyjedzie i nie modli się "u siebie".
Znowu byłam na duńsko-wietnamskim kazaniu czyli w kaplicy katolickiej, gdzie większość wiernych to Wietnamczycy. Dzisiaj odprawiał Afroeuropejczyk:) no bo nie sądzę, aby Afroduńczyk. Zawsze czytam wcześniej Ewangelię, ale kazanie to już dla mnie czarna magia. A szkoda, bo były i śpiewy Księdza i jakieś anegdoty - wszyscy się śmiali a ja nie wiedziałam z czego. No i widzę postęp - Wietnamczycy zawsze pięknie śpiewali, ale teraz mają też chór z bardzo energiczną dyrygentką.
Ale i kazanie i śpiewanie to szczegóły. Na ołtarzu odprawia się ten sam Cud Przeistoczenia jak w każdym kościele na całej kuli ziemskiej i to jest najważniejsze. Odmawia się Credo, Ojcze Nasz, podaje sobie ręce na znak pokoju. Dlatego wszędzie można się czuć jak u siebie - naokoło ludzie, którzy wiedzą, że "należy dzień święty święcić". I pełno dzieci - od najmłodszych do najstarszych - bo to jedyna Msza Święta w tym miasteczku. Dlatego jeden zwyczaj chętnie przeniosłabym do Polski. Kiedy już wszyscy przystąpią do Komunii cała ta czereda najmłodsza ustawia się w kolejce, czasami na rękach rodziców. A Ksiądz kreśli im znak Krzyża na czole. Tak, można liczyć na to, że "jak dorośnie wybierze sobie religię" ale co będzie, kiedy nie będzie czuł takiej potrzeby?
Trudno oczywiście porównywać sprawy wiary do surowki z marchewki, ale doskonale wiecie, że najlepiej pamięta się smaki z dzieciństwa. Dziecko, ktore nie miało urozmaitego jadłospisu czasami pozostaje przy monotonnym jedzeniu. Dziecko, ktore nie uczyło się języka ojczystego w dzieciństwie teoretycznie może go opanować poźniej.
Ale chyba lepiej wdrażać się od małego? Także w sprawach wiary. Ja pamiętam z dzieciństwa jak Rodzice tłumaczyli mi urodziny dzieci. To "Bozia" daje dziecko mamusi i tatusiowi. I co z tego, że "Bozia" kojarzyła mi się z obrazkiem na ścianie, logicznie z tego punktu widzenia powieszonego nad łożkiem? Naprawdę bocian albo kapusta były lepszym rozwiązaniem? Teraz wiem, że tłumaczenie Rodziców tak naprawdę było prawdziwe. To Bóg jest Panem życia i śmierci o czym nie można nigdy zapominać.





Komentarze
Pokaż komentarze (78)