by Azor
Kadry decydują o wszystkim, jak mawiał Lenin. Zanim powstanie koalicja PiS i PJN, co wieszczy wcześniejszy post, przed Kluzikami trudne zadanie budowy struktur partyjnych. Podobne inicjatywy udowadniały wcześniej, że ludziom "centrum", którzy preferują styl niedzielnego politykowania, często to nie wychodzi.
Na razie jeszcze rozłamowcy lśnią w telewizyjnych wywiadach, ale powinni pamiętać, że łaska TVP i TVN na platformerskim koniu jeździ. Media stoją na straży konfliktu PO-PiS i nowa siła, pretendująca do bycia nowoczesną - zupełnie jak PO (umówmy się, że aura nowoczesności w wydaniu SLD to coś w rodzaju reklamy Internetu na trabancie), może nie pasować im do układanki. Takiego wyplucia z mainstreamu doświadczył niedawno klaun z Biłgoraja. Chyba jeszcze się z tym nie pogodził, ale nawet gdyby publicznie zjadł konkordat podlany sosem myśliwskim, to już pies z kulawą nogą się nim nie zainteresuje.
Kiedy więc skończą się zaproszenia do różnych poranków i wieczorków, pozostanie oprzeć się na strukturach, które powinny przygotować partię do wyborów. Pytanie, czy będzie na kim i za co. Sądzę, że nie. Wtedy nastąpi realizacja jednego z poniższych scenariuszy:
- Buntownicy bez rozgłosu podzielą się na dwie grupy. Jedną wchłonie PO, druga wróci do PiS. W drugiej znajdą się przede wszystkim Bielan i Kamiński. Może nawet lepiej gdyby zrobili to już teraz, ich obecność w PJN odstrasza od Kluzików wielu umiarkowanych wyborców.
- Sfrustrowani brakiem zainteresowania, buntownicy uciekną się do sprawdzonej metody. Zaatakują PiS, co ponownie otworzy im wrota do studiów telewizyjnych, a w przyszłości może nawet umożliwi koalicję z Tuskiem, dzięki której dostaną trochę stanowisk i poczują namiastkę niezależności.
Jest jeszcze jedna możliwość, "obamowska". Bez wielkich zasobów, korzystając z wydatnej pomocy sympatyków, przeprowadzą kampanię parlamentarną przedstawiając się jako całkowite odświeżenie sceny partyjnej. Zmęczenie tusko-kaczyńskim klinczem jest już na tyle duże, że coś takiego mogłoby się udać. Przynajmniej, żeby zaistnieć w Sejmie.


Komentarze
Pokaż komentarze