by Burek
Miałem koronę Himalajów: spotkania z trzema prezydentami bardzo ważnych krajów (USA, Rosji, Niemiec).
Bronisław Komorowski, 2010-12-14
Prezydent Komorowski odbył tour po Europie i świecie. Zaczynając od przyjęcia u nas prezydenta Rosji Miedwiediewa, poprzez spotkanie z Christianem Wulffem, aż po wartą zapamiętania wizytę w USA. Ta pierwsza wizyta była rzecz jasna najważniejsza, specjalnie w tym celu zwołano Radę Bezpieczeństwa Narodowego, do której zaproszony został ober Gensek Wojciech Jaruzelski w randze “znawcy zamiarów Rosji”. Sygnał został odebrany przez Moskwę doskonale i wizyta zakończyła się pełnym sukcesem, sprzedaż ziemniaków do Rosji w 2011 roku ma się znacząco zwiększyć. Dostaliśmy kolejną porcję akt katyńskich (ktoś wie ile tego tam jest i jak długo będziemy to dostawać?), Duma przyjęła rezolucję potępiającą Stalina za mord na polskich oficerach, jak również… polskie państwo obciążyła odpowiedzialnością za śmierć jeńców bolszewickich po wojnie 1920 roku. Dla przypomnienia, żołnierze radzieccy (agresorzy) zostali wzięci w niewolę po nieskutecznej próbie ataku na nasz kraj. Ok. 20 tysięcy jeńców umarło na skutek wszelkiego rodzaju chorób zakaźnych, o które w tamtych czasach trudno nie było. Nie przeszkodziło to wszelako polskim mediom odtrąbić ogromnego sukcesu w relacjach polsko-rosyjskich.
Po nieznaczącej wizycie prezydenta Wulffa, Komorowski udał się do USA. Tam z pełną powagą przyrównał starania o zapewnienie bezpieczeństwa Polski w strukturach NATO do wspólnej wyprawy na Jelenia:
(…) Jeśli mamy iść na polowanie, musimy mieć pewność, że nasze kobiety są bezpieczne.
Bronisław Komorowski podczas wizyty w USA
Porównanie uczestnictwa we wspólnej organizacji obronnej do polowania (zwłaszcza w kontekście toczących się wojen w Afganistanie oraz Iraku) musiało wzbudzić zdumienie w interlokutorze. Reakcja prezydenta USA (marsowa mina) dowiodła co najwyżej niezrozumienia tego “dowcipu”. Komorowskiemu udało się też powiedzieć kilka gorzkich słów w sprawie wiz Polaków do USA. Temat bardzo wdzięczny i pokazujący doskonale różnice pomiędzy nami, a Amerykanami w kwestii stosunku do prawa. Polscy decydenci nie potrafią zrozumieć, że to nie jest jak z ziemniakami do Rosji. Nie można tego załatwić z carem, trzeba po prostu spełnić wymagania wynikające z ustawy. Przy okazji żarty Komorowskiego z faktu obowiązku wizowego, któremu musiał się poddać, mogły rozbawić chyba tylko jego samego. Prezydent 38-milionowego kraju leci na spotkanie z innym przywódcą samolotem rejsowym i odpowiada na pytania, czy nie jest prostytutką lub handlarzem narkotyków…
Jeśli ktoś uważa że “korona Himalajów”, którą zdobył Komorowski, nie przyniosła żadnych realnych skutków, myli się. Dzisiaj agencje prasowe donoszą, iż w obwodzie kaliningradzkim zostały rozmieszczone rakiety Iskander, najprawdopodobniej wyposażone w głowice jądrowe. Rosjanie grozili ustawieniem tych jednostek w sytuacji, gdy Polska zgodzi się na uruchomienie amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Jak widać nasi wschodni bracia doskonale rozumieją sygnały, które otrzymali: “Teraz możemy wszystko”.
*Wyjaśnienie do tytułu: od czasu kampanii prezydenckiej określeniem “strzelić bronka” zwykło się nazywać gafy, pomyłki, które są hobby urzędującego prezydenta.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)