Według Sydorenki Orban nadal będzie miał silną pozycję w węgierskiej polityce i aby go nie wzmocnić Kijów powinien pomóc Węgrom w podejmowaniu decyzji dotyczących Ukrainy tak by miały poparcie społeczne i nie sprawiały wrażenia wymuszonych. Chodzi tu głównie o odblokowanie 90 miliardów euro pomocy i otwarcie na przyspieszona integrację Ukrainy z UE. Według Sydorenki na Ukrainie jest duże zrozumienie że trzeba „pomóc” nowemu premierowi Węgier. Przede wszystkim ma być uruchomiony rurociąg „Przyjaźń” tak by rosyjska ropa trafiła ponownie na Węgry. Innym „prezentem” dla Budapesztu miałoby być porozumienie w sprawie Węgrów z Zakarpacia.
Dla polskiego obserwatora intersujący jest przede wszystkim fakt że po wyborach do sejmu i senatu w 2023 r. Ukraińcy nie czuli się zobowiązani by demonstrować uwzględnianie polskich interesów narodowych. Oczekiwano szybkiej pacyfikacji blokad granicy polsko-ukraińskiej i dalszego przekazywania sprzętu wojskowego a przede wszystkim bezwarunkowego i skutecznego wsparcia dla akcesji Ukrainy do UE i NATO. Środowiska neobanderowskie oczekiwały też cenzury publicznej debaty w Polsce na temat zbrodni nacjonalistów ukraińskich. Do połowy 2023 obie główne partie , KO i PiS prześcigały się w proukraińskich deklaracjach co spowodowało tylko nasilenie roszczeniowości ze strony Kijowa wobec nowego rządu.
Nieco bardziej pragmatyczna polityka rządu Tuska w sprawach dopuszczania do unijnego rynku ukraińskiego rolnictwa i transportu oraz zahamowanie rozbrajania Wojska Polskiego na rzecz Ukrainy spotkało się z zawodem i atakami na koalicyjne PSL. Z kolei w styczniu 2024 Europejska Prawda opublikowała tekst pt „"Polska prowadzi „wojnę” przeciwko europejskiej przyszłości Ukrainy. Warszawa powinna to sobie uświadomić”. Jak widać miękka polityka służenia Ukrainie nie popłaca.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)