Mirosław Gawor został szefem BOR w grudniu 1991 roku[...]. Zetknął się z nim bowiem w okresie jego[Wałęsy-dop. mój] internowania.Był jego stróżem z ramienia PRL-owskich władz. -Nie nadepnął mi na odcisk-wspomina były przewodniczący "Solidarności". I dodaje: -Mówiłem im, że przede mną kariera. Kto będzie grzeczny, będzie pracował, a kto niegrzeczny-nie.
Rok '81 albo '82. "Solidarność" złamana w ciągu 2 tygodni. Niedobitki działaczy ukrywają się. Strajków czy protestów prawie nie było. Koniec karnawału. WRONA górą. A były przewodniczący byłego związku kozaczy przed borowcami. Jego być albo nie być zależy od widzimisię Spawacza, który jednym pociągnięciem pióra, czy bardziej prawdopodobne, jednym kiwnięciem głowy mógł spowodować, że Lechu będzie wąchał kwiatki od spodu. A ten, jakby nigdy nic, rozstawia borowców po kątach. Co za megaloman.
A tak swoją drogą ciekawe czy ta opowieść Wałęsy jest prawdziwa czy też były przewodniczący dorabia sobie legendę.



Komentarze
Pokaż komentarze