To jest normalne, że nie gadasz z bandytami
Nie zapraszasz ich do domu, nie odwiedzasz ich samych
Donald w piątek jedzie do Moskwy. Z tej też okazji Rosjanie szykują bardzo miłe przyjęcie w ramach którego można zauważyć:
1. Negowanie sowieckiego sprawstwa zbrodni katyńskiej [kremlowski szmatławiec "Niezawisimaja Gazieta"]
2. Wysoce dyplomatyczne wypowiedzi sekretarza Wołodii Putina o tym, że spotkanie z Tuskiem "nie znajduje się jeszcze w agendzie Prezydenta Putina". Wypowiedź sprzed paru dni.
3. Standardowe groźby prokremlowskich piesków w rodzaju Dimitrija Rogozina [ambasadora Rosji przy NATO, to tak jakby Bubla zrobić ambasadorem Polski w Izraelu], który "chciałby przypomnieć polskim kolegom ich niedawną historię, która dowodzi, że próby sytuowania Polski »na linii konfrontacji« [chodzi o tarczę] zawsze doprowadzały do tragedii."
4. Ograniczenia w eksporcie towarów do Polski za pośrednictwem kolei rosyjskich.
Trudno powiedzieć po co Tusk tam jedzie, tuż przed wyborami kiedy to Wołodia i jego śmieszny przydupas będą walczyli o reelekcję. Ustępstw żadnych nie zdobędzie, może co najwyżej dostać po pysku. Dyplomatycznie oczywiście.
Pomijając głupio wybrany czas odwiedzin to Rosja jest jednak zbyt ważnym krajem żeby go olewać. I to nie jest tylko kwestia ropy, gazu czy rakiet. Dla stosunków polsko-rosyjskich nie da się wiele zrobić bo Rosjanie "nie współpracują" i dalej chyba traktują nas jak "bliską zagranicę" [cała ta histeria z tarczą]. Jednak tuskowe próby ocieplenia są dużo ważniejsze z innego powodu. Pokazują Niemcom, Francji, tzw. Europie, że stosunki polsko-rosyjskie są chłodne nie z powodu naszej rusofobii, a fiksacji rosyjskich wielkorządców. Trzeba z nimi gadać choć to bandyci. Niestety.
Gdy swoją ręką ścisnąć rękę zakrwawioną
Musowo się zabrudzi, tak już to jest zrobione
*Prawdę mówiąc nie jestem przekonany żeby Tusk był rudy, ale tak go nazywają "koła opozycyjne", a mnie to pasuje do konceptu (Kazik!).



Komentarze
Pokaż komentarze (3)