Poprosiłon[Komitet-dop.mój] naukowców z całego kraju o wypełnienie w internecie ankiety. Pytał o ocenę stanu nauki i szkolnictwa wyższego. Ankieta była anonimowa i dobrowolna. Odpowiedziało 391 osób, w tym m.in. 94 profesorów, 178 adiunktów, 46 asystentów, 25 doktorantów. Większość pracuje na etacie na dużych uczelniach państwowych.
Ich diagnoza jest miażdżąca - polska nauka jest niedoinwestowana, poziom dydaktyki i badań się obniża, polskimi uczelniami rządzą gerontokracja, marazm i kumoterstwo.
Dzisiaj ciąg dalszy, anonimowe rozmowy z pracownikami naukowymi Uniwersytetu w Bydgoszczy [UKW]
Ta uczelnia powstała w latach 70. [wtedy była to Wyższa Szkoła Pedagogiczna] z nadania partii i tamte szychy wciąż piastują ważne stanowiska. Na każdym wydziale jest kilkanaście osób, które tworzą kółko wzajemnej adoracji. To byli urzędnicy czy wykładowcy z rozwiązanych struktur uczelni wojskowych.
Siedzą sobie dziadki w zadymionych kantorkach, które od czasu habilitacji nic nie napisały i zbijają bąki.
Z tych wszystkich wypowiedzi przebija oczywiście gigantyczna frustracja, tak też podsumował wyniki ankiety prof. Wnuk-Lipiński:
Profesor podkreśla, że nie jest to opinia całego środowiska naukowego, odpowiedzi "nadsyłali głównie ludzie sfrustrowani"
Złośliwie można stwierdzić, że odpowiedzi nadsyłali sfrustrowani bo pozostali są już tak zblazowani, że nie chce im się nawet ankiety wypełnić.
***
To ja też dorzucę parę groszy frustrata. Studiowałem [niestety, czas przeszły dokonany] pewnie-wiecie-co na uniwersytecie o nieco lepszej reputacji niż UKW. Miałem przyjemność [a mówię to bez ironii] być na seminarium u pewnej Pani Profesor, która była szczera [nie jest to zbyt częste]. Pewnego razu powiedziała nam: Panowie mnie to prawo nudzi[dosłownie!]. Nie bierzcie sobie tego do serca, nie chcę was zniechęcać, ale mnie to nudzi. Zmusiłam się do zrobienia habilitacji tylko po to żeby zostać samodzielnym pracownikiem i zająć się tym co lubię najbardziej.
A lubiła m.in pochłaniać rozmaite książki historyczne i gazety. Seminarium u Profesor było kształcące, ale raczej nie w dziedzinie prawa:))).
I łyżka miodu w tej beczce dziegciu: dwaj najbardziej błyskotliwi wykładowcy z jakimi się zetknąłem [obaj cywiliści] to tzw. starsi wykładowcy z tytułem doktora.



Komentarze
Pokaż komentarze