Vertok Vertok
29
BLOG

Niesiołowski robi propagandę Stauffenbergowi

Vertok Vertok Polityka Obserwuj notkę 11
W Wyborczej przeczytałem ostatnio kuriozalny artykuł Stefana Niesiołowskiego o niemieckim ruchu oporu. Stefan oczywiście na początku wali w Jarosława K., który o niemieckim oporze antyhitlerowskim wyrażał się bez uznania. A potem litania radosnych pień nad Stauffenbergiem i kolegami.

Ja rozumiem, że Niemcy nie mają zbyt wielu antynazistowskich bohaterów to muszą piać o Stauffenbergu, ale żeby to robił jeszcze Niesiołowski. Kuriozum.

Poczytajmy co  napisał Stefan:

Jarosław Kaczyński był uprzejmy jakiś czas temu stwierdzić, że "w Niemczech nie było ruchu oporu, lecz niemal pełna akceptacja działań Hitlera. Ich szlachetna skądinąd organizacja Biała Róża, uznawana za główny przejaw niemieckiego ruchu sprzeciwu wobec nazizmu, zmieściłaby się pewnie w moim gabinecie" (portal internetowy tygodnika "Wprost", 5 stycznia 2008).

Kaczyński się myli, a jego opis rzeczywistości III Rzeszy jest daleki od prawdy.
Sam zamach i wszystkie okoliczności związane z próbą obalenia nazistowskiego reżimu [spisek 20 lipca- dop. mój] znane są dziś w najdrobniejszych szczegółach. Nie jest jasne, dlaczego Kaczyński wypowiada się na ten temat bez znajomości łatwo przecież dostępnej, także w Polsce, literatury.


Ano właśnie, dlaczego to samo robi Stefek, czyżby tylko po to żeby dopieścić Niemców i dowalić Jarkowi. Bowiem znane są już plany Stauffenberga i kolegów na czas "po Hitlerze". Niemcy w granicach z 1918 [we wcześniejszych planach spiskowców były granice z 1914 i 1940 sic!] roku, kontynuacja wojny na Wschodzie. A i z planami wobec Zydów też było nieciekawie, przyszły kanclerz Carl von Goerdeler planował ich wysiedlenie do Kanady [sic!] . Niesoł o tym nie napisze, bo przecież o spiskowcach można tylko piać, a nie tak jak ten wredny Kaczyński...

A już nie napiszę [po co wydłużać] o tym, co bohater Stauffenberg myślał o ludności okupowanej Polski. Bo to mu dobrego świadectwa nie wystawia.

Ze spiskiem 20 lipca to jest MSZ tak: My [spiskowcy] nie lubimy Hitlera, ale dopóki losy wojny nie są przesądzone dopóty walczymy po jego stronie. Bo honor, bo obowiązek żołnierza, Niemca... Ale skoro Hitler robi już krok nad przepaścią to trzeba go usunąć.

Co by się stało gdyby zamach się udał ? Na pewno nazistowski aparat nie poddałby się bez walki. To oznaczałoby wojnę domową, załamanie frontów. Szybki postęp Robotniczo Chłopskiej Krasnej Armii i  mniej ofiar w Normandii. Pewnie Warszawa ocalałaby, tak jak i wielu więźniów obozów, ale Rosjanie nie czekaliby do stycznia '45 z nowym etapem ofensywy w kierunku Niemiec. Stalin chyba by też wygrał. Na tym etapie wojny nie było już innej możliwości.

Gdy analizuje się poglądy członków Kreisauer Kreis na temat przyszłych propozycji pokojowych, stosunku do Żydów, przyszłych granic Niemiec, a nawet planowanego ustroju [nazwijmy go "demokracją elitarną"] to jednak dobrze się stało, że spiskowcy nie doszli  do władzy.

Stefek  napisał:
Kształt dzisiejszych, demokratycznych Niemiec, których powstanie dzięki ofierze niemieckich przeciwników Hitlera było łatwiejsze, jest najlepszą odpowiedzią na to pytanie.


Dzisiejsze Niemcy powstały mimo starań spiskowców, a nie dzięki nim.
Vertok
O mnie Vertok

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka