Mieliśmy niedawno Wersal na Hradczanach, gdzie Cohn Bandit sztorcował Klausa tymi słowami:
Traktat lizboński. Pana pogląd na to mnie nie interesuje, chcę wiedzieć, co pan zrobi, aby zatwierdził go czeski parlament. Będzie pan respektował demokratyczną wolę przedstawicieli narodu? Będzie pan musiał to podpisać.
Co więcej, chcę, aby pan mi wyjaśnił, jaki jest poziom pana przyjaźni z panem Declanem Ganleyem z Irlandii. Jak może pan się spotykać z człowiekiem, co do którego nie jest jasne, kto go opłaca?
Bezczelny bandyta. Ciekawy, w historycznym kontekście, jest ostatni zarzut. Komuchy, różne Trybuny Ludu, nie mając już innej argumentacji przeciwko Solidarności, zwykle wywlekały argument, że Solidarność jest opłacana przez wrogie ośrodki dywersyjne, CIA czy coś tam. Była to prawda, przynajmniej częściowo, ale nie miało to znaczenia dla sprawy. Sprawą zaś była skuteczna walka z komuną. Tak samo jest dzisiaj z Ganleyem. Tyle, ze on walczy z wykwitami umysłowości Cohna i jemu podobnych.
Nb. ciekawe czy Cohn odbywał wspólne szkolenia z zakresu propagandy w Moskwie razem z dziennikarzami Trybuny Ludu.[wiem, wiem że to anarchista, lewak i antystalinista a także krytyk lenina, ale podobieństwo z argumentacją naszych "marksistów-leninistów" zadziwiające.
Wersal mamy również w Atenach. Co za rozpierducha. Musi to prowokacja. I żarcik o prowokacji. Towarzysza Winnickiego:
ja myślę, że z tymi prowokacjami to trzeba by ostrożnie. Wie pan, to się tak mówi. Na przykład kiedyś w jednej fabryce oddział ZOMO zgłosił się na ochotnika, żeby uporządkować salę na sesję. Wszyscy zaczęli krzyczeć: prowokacja, prowokacja! A oni przyjechali, poustawiali krzesła, posprzątali i poszli
Wersal też i u nas. W sprawie szczytu. Na razie tylko drobna potyczka o mikrofon. W porównaniu z ostatnimi bojami o krzesło i samolot, to naprawdę małe piwo.



Komentarze
Pokaż komentarze