Trudny orzech do zgryzienia z Garlickim ma Gazeta Wiadoma. W czasach kaczyzmu-ziobryzmu Garlicki to był pomnik polskiej kardiologii prześladowany przez pisowskich siepaczy.
Teraz na tym fresku świeckiego świętego pojawiają się ciemne barwy. Z zeznań świadków, dość oszczędnie i z odpowiednim backgroundowym komentarzem przytaczanych w Wybiórczej nie tylko wynika, ze facet brał w łapę, co zresztą nie zaskakuje - widać to było na filmach, ale i był niezłym skurwysynem.
Wymuszanie czasu pracy bez dodatkowego wynagrodzenia, wymaganie przez ordynatora bezwzględnego posłuszeństwa, kwestionowanie wiedzy i umiejętności podwładnych, stosowanie kar finansowych przez eliminowanie z grafiku dyżurów itd - to z zarzutów prokuratury.
Warto zanalizować ten artykuł a już w a juz w szczególności mniej lub bardziej subtelne metody dezawuowania świadków przez dziennikarza Wyborczej.
Popatrzmy.
O świadek, która zeznawała, ze Garlicki rzucał w nią książką, odsuwał od operacji - red. Wróblewski niby mimochodem <a href="http://wyborcza.pl/1,75478,6220758,Lekarze__dr_G__byl_jak_Bog.html">wtrąca</a>:
<blockquote>(w galerii zdjęć w portalu Nasza-klasa.pl zamieszcza swoje zdjęcie z sali operacyjnej, ale z późniejszego okresu)</blockquote>
Niedojrzała baba no bo kto umieszcza fotki na n-k z tak newralgicznego miejsca i w sumie ważnej roboty, która nie powinna być źródłem przechwałek w gronie kolesi i koleżanek z podstawówki. A już na pewno nie w takiej formie.
Drugi swiadek Cz. - mówił o krążącej opinii, że Garlicki bierze, poza tym potwierdzał mobbingowe zarzuty- G. miał go wyzywać od zer i kopać w kostkę [sic!].
Wróblewski tak komentuje jego zeznania:
<blockquote>W jego języku, gestach, znać było kpinę i poczucie wyższości nad lekarzem, który był kiedyś jego przełożonym.</blockquote>
Tamta niedojrzała a ten bufon i może facet z kompleksami, który chce się teraz przed sądem odegrać na byłym szefie.
Dezawuowanie niby subtelne, ale kto jest odpowiednio zaprogramowany, ten zeznaniom świadków po takim wprowadzeniu wiary nie da.
Ciężki Wam, redaktorze Wróblewski, przypadł odcinek frontu walki z kaczyzmem.
Sprawa szara żeby nie powiedzieć czarna, nie tak łatwa jak wbijanie szpil moherom tudzież produkowanie kolejnych tomów powieści o totalitarnym pisie [to Kuczyński ostatnio].
45
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (1)