Czyli jak prawa ekonomii przezwyciężaja granice i uprzedzenia. Dydaktycy wkuwali w pamięć takie pojęcie, że wojny były pierwszymi działaniami ekonomicznymi wobec obcej organizacji państwowej,
(obszary/ziemia - najczęściej, ale łupy/złoto/dewizy też:).
Odyseusza nie liczymy, bo ten pan pochodził od bogów i nie musiał jeść, a potrafił żyć natchnieniem i chwalebnymi czynami, coś jak polityk w biegu na 200m w 5 minut. Poza tym Odys był znacznie przebieglejszy, od od swoich ziomali i rywali, bo to nie jego robili w konia w jakiejś Gruzji, tylko ON robił w konia, i to DREWNIANEGO!
(z tą Azją-Europejską to trzeba strasznie uważać - takie mają tradycje)
Liczymy na uczciwe wymiany ekonomiczne, skoro Odysa-romantyka sobie odpuszczamy.
Zostaje nam w tych czasach wojna- która w skali międzypaństwowej przechodzi do lamusa.
(Afrykę odpuszczamy, tam uczą się znacznie wolniej:)
No i oczywiście handel. Ten rodzaj ekonomii jeszcze długo będzie rządził.
HANZA - pierwsza unia w wydaniu europejskim. Nie wiem czy pamiętacie, ale zaczęło się tak:" Unia Europejska wyrosła z Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, powołanej na podstawie traktatu paryskiego, podpisanego w 1951 r. przez sześciu członków założycieli: Belgię, Holandię i Luksemburg (kraje Beneluksu), Niemcy Zachodnie (RFN), Francję i Włochy. Celem "EW W i S" było utworzenie wspólnej puli produkcji węgla i stali, aby zapobiec wojnie gospodarczej".
Wojnie gospodarczej... hmmm... i to nie pierwszy raz.
Pierwszy raz - tak czysto pan-państwowo i NIE pod wodzą jakiś przywódców z wielkimi wizjami (żaden cesarz/Cezar ani przywódca kościelny).
Zaczęło się od Hanzy, tak pierwsza hanza powstała w XII wieku w Niderlandach(Dutch/Holandia), następna (tzw. hanza londyńska) składała się z 15 miast z Flandrii i ułatwiała im handel wełną z Anglii- to były takie słabiutkie początki wspólnoty ekonomicznej naszej kochanej Europy. Później już było znacznie poważniej...bo największą sławę zdobyła tzw. Hanza niemiecka (TzW PRAWDZIWA "Hanza"), która w XIV-XV w. gromadziła praktycznie wszystkie miasta pobrzeża Morza Północnego i Bałtyckiego. I dzięki tej właśnie hanzie tak mocno rozkwitł Gdańsk, do którego spływało niemalże całe zboże Rzeczypospolitej Polskiej - Wisłą oczywiście. I dlatego też w Gdańsku było ponad czterysta browarów, na przestrzeni kilkunastu kilometrów kw. Tyle było tego jęczmienia i innego zboża :)O Było co EKSPORTOWAĆ! I za co sobie flotę postawić. I wygrać bitwę wojenną ze Szwedami po Oliwą w 1627r.
Tak... wniosek jest taki że na wojnę trzeba było mieć, aby mieć dalszą kasę, taka kwadratura koła ;), albo spirala strachu ;)
Główne miasta Hanzy można sobie później dopisać, na uwagę zasługuje: Lubeka - jako miasto dominujuące.
Wismar (Wyszomierz :) - tam gdzie Polacy za pomocą Niemców oddali za free swoje statki/okręty Szwedom.
(I Gdańsk na tym stracił... A co dopiero Rzeczpospolita podczas potopu szwedzkiego).
Burgia w Belgii.
Ryga.
Hamburg, Rostock i Brema, jako wielka trójka niemiecka (prócz Lubeki).
Resztę można sobie przeczytać na stronach edukacyjnych - odnośnie wolnych miast i ich uniach celno-handlowych.
Niejeden monarcha się ich bał. Hanzę wykończyły odkrycia geograficzne i ich wpływy ekonomiczne. Wielu twierdzi że UE powstała ze strachu przed potęgą nowego świata i wielkich (ekonomicznie) państw Azji. Miłych snów.
I jak twierdził mój dydaktyk - wojny militarne są tylko innym sposobem prowadzenia (brutalnej) ekonomii.
Pozdrawiam Somalię i Afganistan. O Bangladeszu to już nie pamiętam. Rwanda to samo.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)